polin warszawa
Być czy bywać

Jak pies do jeża, a może nawet jak kot do jeża szykowałam się do napisania tego skromnego tekstu. Może dlatego minęły trzy miesiące zanim się tu pojawił. Nie wiem co mnie powstrzymywało, czy fakt, że posty o muzeach piszę raczej dla swojej przyjemności, niż ku uciesze czytelników, czy to, że to pierwsze miejsce poza lotniskiem gdzie moja torebka wjechała na taśmie, dokładnie "prześwietlona", a ja po wejściu również zostałam poddana kontroli.