fot. Studio Buffo
Rozrywnik

Wieczór Bałkański w Studio Buffo - mężczyźni, wino i śpiew

Żywiołowo, widowiskowo i gorąco – tak będę wspominała Wieczór Bałkański w Studio Buffo. Uwielbiam ten zabawowy klimat Buffo, nieprzeintelektualizowany i bez zadęcia. Po prostu rozrywka w czystej formie. Wychodząc stamtąd masz ochotę bawić się dalej. Doskonałe wykonania  znanych i lubianych utworów, widowiskowa scenografia i jak zwykle niebanalna choreografia. Nigdy nie sądziłam, że wychodząc ze spektaklu będę pod nosem nuciła Goodbye my love goodbye Demisa Russosa. No dobra nie nuciłam, darłam się jak poparzona (oczywiście w samochodzie, nie na ulicy), razem z Magdą , która nie zwykła śpiewać, nawet na imprezach.

Naprawdę podobało mi się wszystko:
* dopracowany ruch sceniczny – aktorzy latający nad głowami, taniec brzucha (również w męskim wykonaniu – w sumie SZCZEGÓLNIE w męskim wykonaniu ;), taniec na huśtawce wagowej,
* zróżnicowane i mocne wokale – co do tego nie muszę nikogo przekonywać, w końcu Studio Buffo, to wylęgarnia muzycznych talentów nie od dziś,
* scenografia – to zdecydowanie nie jest zwykły koncert a naprawdę wspaniałe i pomysłowe widowisko.

Nie byłam do końca przekonana czy spodoba mi się taka forma rozrywki. Jestem dość częstym gościem w Wawie i przy każdej wizycie staram się przynajmniej jeden wieczór spędzić w teatrze. Już dwa razy ominęłam Buffo, bo w repertuarze znalazłam koncert zamiast spektaklu. Już nie popełnię takiego błędu. Chcę  zobaczyć (w sumie posłuchać) wszystkie wieczory – a został mi latynoski, włoski, rosyjski i francuski, chyba że jakiś pominęłam.

A Ty lubisz taką formę rozrywki?

Spłodziła: Baba jedna