please like me
Rozrywnik

Świeżutkie bułeczki od Netflixa – seriale, na które warto "zmarnować" czas

Netflix od jakiegoś czasu jest postrzegany, jako serialowy potentat. Któż nie kojarzy chociażby "Black Mirror". Ale o tym serialu napisano już niemalże wszystko. Ma tak wielu zwolenników, jak i przeciwników, mało komu pozostaje obojętny. Ja się zdecydowanie zaliczam do zwolenników. Jednak nie o nim chcę Ci opowiedzieć. Przeczyasz dziś o kilku mniej znanych, dość osobliwych produkcjach, może i Tobie przypadną do gustu. Startujemy zatem.

You Me Her

You Me Her

Szczęśliwa para po trzydziestce i... prostytutka. Czy taki trójkąt może się udać? Może tak, może nie. Temat, z całkiem dobrym skutkiem, podjęli twórcy amerykańskiego serialu You Me Her. Nieszablonowe podejście i całe mnóstwo lekkiego humoru. Taka jest ta produkcja. Trochę problemów łóżkowych, sporo miłości i bardzo atrakcyjna studentka psychologii. Wybuch namiętności, zazdrość, problemy w pracy i wścibscy sąsiedzi. Co z tego wyniknie? Zobacz sama.

Please Like Me

please like me

To przeuroczy, ciepły i wbrew pozorom, bardzo mądry serial. Produkcja australijska, którego reżyserem, scenarzystą i odtwórcą głównej roli jest ten sam facet. Znajdujemy tu wiele, niby niepozornych prawd życiowych, ukrytych pod płaszczykiem nic nieznaczącej komedii. Przyjaźnie, rodzinne dramaty, skomplikowane związki. Niczego tu nie brakuje. Nic jednak nie jest przegadane. Postaci też nie są jednowymiarowe, co jest jednym z większych atutów tej produkcji. Do tego gra aktorska - niewątpliwa wisienka na torcie. Obejrzyj koniecznie.

Rita

Rita

Duński komediodramat, który jest dowodem na to, że Duńczycy jednak mają poczucie humoru. Do tego potrafią zrobić coś, co nie przypomina mrocznego kryminału. Szkoła, niby temat, który "serialowo" został już kompletnie wyczerpany. Twórcy Rity udowadniają, że nie. Tytułowa Rita, osobliwa nauczycielka, uwielbiana przez uczniów, ceniony pedagog. Nie trzyma się żadnych zasad, pali papierosy w szkolnej toalecie, sporo pije i uprawia przypadkowy seks, zdarza jej się nawet z rodzicem, jednej ze swoich uczennic. Rity, pomimo jej całego "popaprania", nie da się nie lubić. Zachęcam - całkiem przyjemny serial.

Santa Clarita Diet

Santa Clarita Diet

To taka perełka na koniec. Wyjątkowo durny, amerykański serial. Głupi, ale za to jaki uroczy. Nie znoszę amerykańskich komedii, nie dzierżę tematu zombie, ale Santa Clarita Diet, to zupełnie co innego. Drew Barrymore, nie wzbudzająca podejrzeń, czynnie uczestnicząca w życiu społeczności, z koktajlem, ze zmiksowanych zwłok, w dłoni. Nie wiem w sumie, co napisać. Obejrzyj choć dwa odcinki i dalej sama zadecyduj. Ja z ciekawości pierwszy włączyłam...

Jakie serialowe, Netflixowe osobliwości Ty mi polecisz?

Spłodziła: Baba jedna