wianek
Rozrywnik

Słowianie, demony i bogowie, czyli seria "Kwiat paproci" Katarzyny Bereniki Miszczuk

Uwielbiam uczucie "zagrzebania się" w książce. Znacie to: czasem natrafiacie na coś, co wkręca Was w tak niesamowicie przyjemny sposób, że myślicie tylko o tym, żeby jak najszybciej zanurzyć się z powrotem w tym drugim, książkowym życiu. I tak przetrwałam ostatnie 2 tygodnie, pożerając 3 książki Katarzyny Bereniki Miszczuk.

Na "Szeptuchę" natknęłam się przypadkiem na jakimś blogu - chyba muszę częściej zaglądać do książkowej blogosfery, bo ostatnie moje czytelnicze przygody są bardzo udane, dzięki tym poleceniom właśnie. Gdy przeczytałam zarys fabuły, podskórnie czułam, że tam się będzie działo tak jak lubię. I nie zawiodłam się.

Wianki i rusałki

Otóż proszę Państwa: mamy czasy współczesne, rzecz dzieje się w Polsce, lecz nie tej samej, którą znamy - ponieważ w 966 roku Mieszko I zdecydował się nie przyjąć chrztu. Polski lud czci więc słowiańskich bogów, wierzy w demony, odprawia gusła i nosi amulety. Oczywiście, uogólniając. Zdecydowanie we wszystko wymienione nie wierzy główna bohaterka, świeżo upieczona absolwentka medycyny. Jednak los chce, by swoje roczne praktyki odbyła u Szeptuchy w świętokrzyskiej wsi, zamiast, zgodnie ze swoimi przekonaniami, w szpitalu. Gosława trafia do miejsca, gdzie istnienie bogów i demonów jest oczywistą oczywistością i chcąc nie chcąc, będzie musiała ten fakt przyjąć do wiadomości. A to tylko część niespodzianek, jakie na nią czekają w Bielinach i okolicznych lasach.

rusałka

Sen nocy letniej

Bohaterka wyląduje w samym środku wydarzeń, które dziać się mogą raz na tysiąc lat. Będzie obłędnie magicznie, trochę strasznie, rozbrajająco romantycznie i co najlepsze - zabawnie. Poczucie humoru autorki mocno mi podpasowało - z niektórych, bardzo plastycznie napisanych scen na serio nie mogłam przestać się śmiać :) (ostatni raz podobne odczucia miałam chyba tylko przy książkach Marty Kisiel). Dodatkowo, te momenty, gdy w nawet w dramatycznych okolicznościach bohaterka ironicznie komentuje sytuację... coś pięknego!

seria kwiat paproci

Bierzcie i pochłaniajcie

Na szczęście trafiłam na tę serię, gdy już zostały wydane 3 części. Na nieszczęście - trzecia kończy się w taki sposób, że mam ochotę znaleźć autorkę i  pod groźbą nocy spędzonej w lesie pełnym kleszczy wydusić z niej dalszy ciąg. Bo na czwarty tom trochę trzeba będzie poczekać, zważywszy na to, że trzeci został wydany w maju... Tak czy inaczej: polecam Wam te powieści jak świeżutkie maliny! Zwłaszcza teraz, bo są cudownie lekkie i wspaniale się je czyta w letnie wieczory  - co nie jest bez znaczenia, bo fabuła krąży wokół nocy przesilenia letniego i mitycznego kwiatu paproci. Swoją drogą, życzę autorce ekranizacji tej serii, najlepiej serialowej. I niech muzykę do niej skomponuje Percival Schuttenbach.


Ok, zarekomendowałam Wam lekturę na lato, to teraz Wy polećcie coś mnie. Mam autentycznego kaca książkowego, poratujcie!

Spłodziła: Baba druga