Rozrywnik

Seks, trupy i psychoterapia - czyli słów kilka o Modlitwach Waginy

Młoda, ambitna i atrakcyjna – taka jest Elizabeth, główna bohaterka Modlitw Waginy. Jednak, jak się można spodziewać, jej życie nie jest takie idealne.

 

Elizabeth poznajemy osiem lat po traumatycznym przeżyciu, które zmieniło cały jej światopogląd. Skłócona z rodzicami, dążąca do perfekcji, zarówno w życiu codziennym jak i podczas uniesień miłosnych. A opisów tych ostatnich autorka nam nie szczędzi. Od bardzo naturalistycznych scen seksu małżeńskiego, po szczegółowe opisy przygód w agencjach towarzyskich.

 

Modlitwy Waginy to nie jest jednak książka o seksie – to raczej obraz współczesnych fobii, sposobów radzenia sobie z żałobą i wyzwaniami życia codziennego. Elizabeth miota się pomiędzy przymusem bycia idealną matką, za którą swojej nie uważa, doskonałą żoną, zaspokajającą wszystkie fantazje męża, nawet za cenę własnego lęku. Chce być "wyluzowaną" partnerką wbrew wszystkiemu, jednocześnie lubuje się w robieniu rzeczy, których jej matka na pewno by nie zaakceptowała. Dając symbolicznie upust złości, którą nosi w sobie obwiniając ją o nieudane dzieciństwo. Próbuje na wszystkie sposoby opanować lęk przed śmiercią. Stara się mieć na wszystkim kontrolę, co daje jej pozorne poczucie bezpieczeństwa ale nie stroni również od myślenia magicznego. Nieustannie przepracowuje każdy szczegół swojego życia, bezlitośnie przeżuwa każde niepowodzenie, bez przerwy powracając myślami do rodzinnej tragedii. Z pozoru odrzuca każde sacrum, boga, kult rodziny ale śmiało przyznaje do przywiązania do pieniędzy. Przy pomocy terapeutki próbuje opanować rzeczywistość z lepszym lub gorszym skutkiem.


Modlitwy Waginy to książka, która na pewno wielu zszokuje ale znajdzie równie wielu zwolenników. To już druga publikacja Charlotty Roche po skandalicznym bestsellerze Wilgotne Miejsca i mam nadzieję, że nie ostatnia. Modlitwy Waginy w polskim przekładzie ukazały się na rynku w sierpniu tego roku, nakładem mojego ulubionego wydawnictwa CZARNA OWCA.
Dla bab i nie tylko – trzeba przeczytać :)

 

Spłodziła: Baba jedna