roling stones ole ole ole
Rozrywnik

The Rolling Stones po latynosku

Wzruszająca, zabawna, po brzegi przepełniona dobrym brzmieniem podróż po latynoskich krajach w towarzystwie legend rocka The Rolling Stones. Niesamowicie energetyczny zapis trasy koncertowej, którą zespół odbył w tym roku po krajach Ameryki Południowej. W czasie seansu odwiedzamy min. Chile, Argentynę i Brazylię. W ostatnich minutach filmu lądujemy w Hawanie i uczestniczymy w przełomowym wydarzeniu. Stonesi pierwszy raz koncertują na Kubie, fani szaleją, emocji które towarzyszą temu wydarzeniu nie da się opisać w kilku słowach. Na plenerowym koncercie słucha ich łącznie 1 200 000 osób.

Nam się udało załapać na pokaz przedpremierowy filmu The Rolling Stones Ole, Ole, Ole. Premiera już 25.11 – jeśli jesteś fanką rocka nie wahaj się i koniecznie wyrusz w wirtualną podróż ze Stonesami.

WOLNOŚĆ ZACZYNA SIĘ OD MUZYKI

The Rolling Stones Ole Ole Ole

Jest bardzo niewiele miejsc na świecie w których Stonesi nie koncertowali, Kuba była jednym z ostatnich. Pomimo wielu przeszkód – udało się zrealizować to potężne przedsięwzięcie, które niewątpliwie było wydarzeniem historycznym. Pierwsza wyznaczona data koncertu okazała się niefortunna – Barack Obama wybrał ten sam termin na wizytę na Kubie. Kolejna data wywołała protesty ze strony papieża (koncert odbył się w Wielki Piątek). Udało się jednak. Fani oszaleli, kiedyś za słuchanie takiej muzyki ludzie szli do więzienia, teraz mogli uczestniczyć w koncercie i na żywo posłuchać legendy. W wielu krajach Ameryki Południowej Stonesi są traktowani jak symbol rewolucji, sprzeciwu dlatego reakcje fanów to istne szaleństwo.

Reżyser o filmie:

„Charlie Watts powiedział mi kiedyś, że to publika spaja zespół. To jest mój czwarty z film z The Rolling Stones i przez cały ten czas zespół dzieli scenę właśnie z publicznością. Stonesi podczas trasy bardzo chętnie spotykają się z miejscowymi artystami, muzykami czy zwykłymi ludźmi, poznają ich kulturę, przez co film rysuje intymny portret ich wzajemnej relacji. Pamiętajmy, że w wielu z tych krajów Ameryki Łacińskiej rockn’n’roll był kiedyś zakazany. Dlatego symbolika tego rock’n’rollowego wydarzenia, zwłaszcza na Kubie jest ogromna. To święto wolności i buntu, które dla Ameryki Łacińskiej są uosobieniem The Rolling Stones.

Chciałem opowiedzieć tę historię tak, by widz miał wrażenie uczestniczenia w całej wyprawie i możliwość odkrywania kolejnych etapów trasy koncertowej razem z nami. Nigdy do końca nie wiemy co czai się za rogiem i to jest jeden z najważniejszych elementów naszego tournée.”

Tak właśnie było, ja się faktycznie czułam jakbym tę podróż odbyła razem z nimi.

Spłodziła: Baba jedna