muzeum ciszy
Rozrywnik

Muzeum Ciszy - warto przeczytać i tyle

Młody, samotny mężczyzna, dziewczynka, ogrodnik, służąca, starucha, mnich... Tak autorka nazywa swoje postaci. Nie znajdujemy ich imion, nazwisk. Nie wiemy nic o przeszłości bohaterów.

Wielka, niemalże opuszczona posiadłość, garstka osób, przedziwny kalendarz, któremu podporządkowane jest życie postaci. Do tego wszystkiego muzeum, które nie jest tak naprawdę muzeum. A czym jest? Nie mam pojęcia. Historią mieszkańców miasteczka, zbiorem przedmiotów wypełnionych ich energią, którą oddali za życia... 

Nie ma tu dynamicznej akcji, nie ma tu głębokich przemyśleń, czy rysów psychologicznych postaci. Jest to coś. Nie umiem tego do końca nazwać. Jest sporo metafor, szczypta metafizyki i sporo surrealizmu. Zapraszam do Muzeum Ciszy... jest bardzo dobre.

To pierwsza książka Yoko Ogawy, którą przeczytałam i nie ukrywam, że jej minimalistyczny aczkolwiek tajemniczy styl bardzo mi odpowiada, sprawdź czy Tobie również ;) 

Spłodziła: Baba jedna