Rozrywnik

Koncert Seala - seks, pot i soul

Może zacznę od tego, że nigdy nie byłam fanką Seala, a po dzisiejszym koncercie jestem. I to jeszcze jak jestem! Ta elektryzująca energia i temperament w połączeniu ze świetnym głosem, to coś, co uwielbiam. Niezwykły kontakt z publicznością i dostępność (dosłownie na dotknięcie ręki ;) sprawiły, że poczułam jakby śpiewał tylko dla mnie (no dobra i dla koleżanki, która ze mną była – swoją drogą, to ona jest jego wielką fanką). Uznałyśmy jednogłośnie, że na jego koncerty powinny chodzić same baby. Ta wręcz seksualna atmosfera, to zaangażowanie, a do tego wszystkiego bezradność ochrony, która nawet nie podejmowała prób odciągania od artysty rozentuzjazmowanych fanek. Pomimo zaawansowanej jesiennej aury, w Hali Stulecia temperatura osiągnęła max, aż pot spływał po plecach. Nawet mi nie przeszkadzały te bransoletki ze swarovskim i brokatowe paznokcie Seala ;)

 

 

Kilka słów o Sealu (źródło: materiały prasowe)

Seal pojawił się na brytyjskiej scenie muzycznej na początku lat 90. Najpierw zaśpiewał w megahicie Adamskiego Killer, potem nagrał swój debiutancki singiel pt. Crazy, który zdobywał szczyty list przebojów po obu stronach Atlantyku. Album z tym przebojem rozszedł się w ilości ponad 3 milionów egzemplarzy. Rok 1992 przyniósł artyście aż trzy nagrody Brit Awards – najlepszy teledysk, najlepszy brytyjski solista i album roku. Po raz pierwszy w historii akademii jeden wykonawca zgarnął aż 3 statuetki.

 

Kolejne albumy tylko poszerzały fenomenalny sukces tego brytyjskiego piosenkarza i kompozytora. Kto nie zna takich utworów jak Amazing, Don’t Cry, Prayer for the Dying oraz filmowych hitów Fly like an eagle, czy Kiss from a Rose. Ten ostatni utrzymywał się przez 45 tygodni na amerykańskiej pop liście, z czego 12 na pierwszym miejscu oraz przyniósł artyście dwie nagrody Grammy.

 

Na swoim najnowszym, ósmym studyjnym albumie pt. Soul 2 Seal składa muzyczny hołd czasom swojej młodości. „Pamiętam piosenki takie jak Love T.K.O., Wishing on a Star czy Love Don’t Live Here Anymore – były unikatowe i miały wielki wpływ na mnie i moją twórczość, ponieważ wyróżniały się z całego potoku nijakiego R&B, który nas zalewał”. Dlatego na krążku znajdziemy nowe wersje utworów takich muzycznych gigantów jak Marvin Gaye, Teddy Pendergrass, Smokey Robinson, czy Bill Withers.

 

Poniżej kilka fotek, które udało mi się zrobić. Już teraz wiem jakie mają emocje paparazzi...

 

Spłodziła: Baba jedna