guilty pleasure
Rozrywnik

Guilty pleasure - każdy ma prawo do żenujących obsesji

Temat widziałam na kilku blogach i po zrobieniu szybkiego rachunku sumienia doszłam do wniosku, że zdecydowanie i ja mam się czym pochwalić.

Dla nieznających zabawy: chodzi o listę rzeczy, które sprawiają przyjemność, a o których czasem ciężko mówić, bo doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że to słabe jest lub uchodzi za mało ambitną i niezbyt wyszukaną rozrywkę. Zazwyczaj jednak, gdy w sytuacji towarzyskiej się do nich przyznajemy, często pojawia się głos: "To jeszcze nic! Ja słucham/oglądam/czytam (tu padają nazwy i tytuły, które sprawiają, że od razu czujesz się lepiej)."

No to jedziemy.

Film
Dirty Dancing jest wręcz definicją tematu! Tu nawet nie ma czego komentować. Ach, to obłędne mambo i wakacyjny romans. Widziałam z 10 razy przynajmniej. Ale ostatni raz ze 3 lata temu, więc muszę koniecznie nadrobić.

Jeśli istnieje ktoś kto nigdy nie widział tego filmu (witamy w naszej galaktyce) to może to zrobić w 6 minut.


Muzyka
Tu wygrywają nieśmiertelni Backstreet Boys, miłość moich nastoletnich czasów! Co jakiś czas odkopuję na You Tube hity z pięknych lat 90. No i być może także 90% mojej przyjemności to sentyment, ale co z tego.

Próbowałam znaleźć możliwie jak najmniej żenujący numer, ale okazało się to zbyt trudne.

Książki
Romansidła, mówili. Językowo kiepskie, mówili. Ja będę się upierać przy jednym - takiej wybujałej fantazji i zdolności łączenia i przeplatania wątków pozazdrościł autorce Sagi o ludziach lodu z pewnością niejeden kolega czy koleżanka po fachu. Bo powiedzmy sobie szczerze, jeśli ktoś jest w stanie napisać 47 tomów różnych historii i mieć pomysł na każde z kilkuset bohaterów, to musi mieć w sobie nieco twórczego geniuszu. Wiadomo, im dalej, tym częściej zdarzały się słabsze ogniwa, jednak i tak czapki z głów.Od lat czekam na serialową ekranizację i wciąż mam nadzieję, że ktoś się skusi.

saga o ludziach lodu

Prasa
Od czasu do czasu nachodzi mnie nieodparta chęć na plotkarskiego, soczystego szmatławca! Niby mogłabym wejść na pudelka, ale to nie to samo i już. Musi to być Party albo inny Show w połączeniu z wanną pełną piany i dopiero wtedy czuję się showbiznesowo zaspokojona, nawet na kilka miesięcy.

Telewizja
Niby nie oglądam tv (jakże obrzydliwie modne stwierdzenie), a jednak wszystkie talent show moje! Głównie skupiam się na ich muzycznych odłamach, ale odkąd pojawił się Project Runway, moje życie jest kompletne. Wszelkie tego typu telewizyjne (po)twory najlepiej smakują w niedzielę do śniadania.

projekt runway


Seriale
Tu mam problem ze wskazaniem jednego - co tylko podkreśla skalę mojego problemu. Przyznam się jednak do Gossip Girl, którą mimo swojego wieku wielbiłam chyba przez trzy sezony, a  gdy już wszyscy przespali się ze wszystkimi i zrobiło się nudno to i tak oglądałam, bo ciuchy fajne i Nowy Jork w tle.

gossip girl


Uff. Nie każcie mi się wstydzić w samotności, tylko dorzućcie coś od siebie.

Spłodziła: Baba druga