Rozrywnik

DWIE NAJPIĘKNIEJSZE POLSKIE PIOSENKI O MIŁOŚCI

Nie wiem, czy sprawiły to pierwsze oznaki nadchodzącej wiosny, czy fakt, że znalazłam w końcu zaginioną płytę Kultu ale coś mi kazało napisać tę notatkę. Myślę, że każdy nosi w sobie jakąś piosenkę o miłości. Brzmi to wyjątkowo infantylnie ale taka jest prawda. Najgorszy gbur, największy sceptyk, oszołom z wiejskiej dyskoteki, profesor, student i ... w sumie listę można mnożyć w nieskończoność, każdy i już.

Taka piosenka musi być koniecznie smutna, bo jeśli ma za dużo pozytywnej enrgii, to już z zasady zalicza się do innej kategorii. Klasyczna konstrukcja "na Białego Misia" zawsze chwyta za serce i czasem jak to pisała Lipska, za gardło. Albo czasy się zmieniły, albo pojawił się ten zły i znienawidzony inny (w wersji kobiecej inna), czasem zachodzą dodatkowe równie nieprzyjemne okoliczności. Jak dorzucimy kilka nośnych dźwięków, to mamy gwarantowany hit. Ale hit sprawdza się tylko na wakacyjnym biwaku, lub na zakrapianej imprezie integracyjnej. Te dźwięki, które z reguły pojawiają się znikąd i uporczywie świdrują w głowie, nie dając spokoju, to z reguły nie są tzw. Hity, u mnie ta zasada się sprawdza.

Bardzo długo mierziły mnie takie bzdury, moja piosenka musiała czekać latami aż na nią w końcu trafię. Znalazła mnie i tak już została. A potem przyplątała się druga i teraz nie wiem, która lepsza, która bardziej... Na szczęście to nie jest żaden ranking i mogę sobie mieć je obie.

Kocham Cię a miłością swoją

(...) Kocham Cię tak, jak kiedy w deszczu, na przystanku jęliśmy się całować,
Kocham Cię tak jak, kiedy okna u kreatury myć mieliśmy (...)


Jest w niej absolutnie wszystko. Trochę brudna, trochę toporna, jednocześnie prosta i skomplikowana. Uwielbiam ją (a Kazik tańczy dla mnie ... - niestety w dobie kryzysu muzycznego, kiedy kupując świeże bułki w ulubionej piekarni słyszysz to i uszom nie wierzysz, trudno nie mieć takich skojarzeń).

Już kąpiesz się nie dla mnie

Już kąpiesz się nie dla mnie w pieszczocie pian, nie dla mnie już przy wannie odkręcasz kran, już nie dla mnie natryskiem zraszasz czary swe wszystkie wiem, że czeka aż wyschniesz juz inny pan. Korzystasz już nie dla mnie ze stacji pomp, lecz choć ból w otchłań pcha mnie, ty komp się, komp. Chcę by schludność twa kwitła, kąpiel Tobie nie stygła, choć podcięłaś mi skrzydła, strąciłaś w głąb (...)

Jeden utwór, trzy mistrzowskie wykonania, do tego genialna animacja. Sama gra słów, której we współczesnych kompozycjach z trudem szukać, z jednej strony bawi mnie do łez, z drugiej strony niesie w sobie nutkę melancholii, absolut.

Gdybym musiała wybrać między Dyjakiem a Zamachowskim, to zapewne wybrałabym oryginalne wykonanie z osobliwą animacją, bo taki wybór jest dla mnie niewykonalny. Tyle samo w nich seksu, humoru i tych unikalnych wibracji, które sprawiają, że to właśnie ich chcę słuchać. Swoją drogą animacja powala mnie na łopatki całkowicie. Kiedyś obejrzałam ją siedem razy pod rząd i za każdym razem znalazłam szczegół, na który wcześniej nie zwróciłam uwagi.

Jestem pewna na 1000%, że też masz swoją piosenkę o miłości – podziel się :)

Spłodziła: Baba jedna