Rozrywnik

Darski kontra Raczkowski - słów kilka o fajnych facetach ...

Zbierałam i zbierałam się do tej notki, aż musiało mnie kompletnie rozłożyć, "zakatarzyć" i położyć w łóżku, żebym ją w końcu napisała. Nie wiem czy tak kiepsko mi idzie z pisaniem recenzji książek, czy po prostu z jakiś innych niewyjaśnionych powodów nie macie ochoty ich czytać na naszym blogu, bo jak widzę nie cieszą się one jakimś szczególnym zainteresowaniem. Cóż szału może nie ma, ale jednak pokuszę się o naskrobanie kilku słów.

Zaczynam od Nergala, bo książkę kłapnęłam już epokę temu. Swoją drogą wyjątkowo pięknie wydana pozycja, kredowy papier i tabuny dobrych zdjęć (miło się wącha takie książki ...). Kontrowersyjny, wrażliwy i niezwykle ambitny – taki chce być widziany przez czytelnika Adam Darski. Nie wnikam jaki jest, bo to przecież nie ma najmniejszego znaczenia. Wywiad rzeka z Nergalem jest wyjątkowo wciągający. Poznajemy tu zwykłego fajnego faceta o wyrazistych poglądach (czasem zbyt niepokojąco podobnych do moich) i sporej dawce dystansu do siebie. Lubię go i już! Trochę faktów z dzieciństwa, pierwsze miłości i fascynacje, trochę boga, trochę "nieboga" i historia wielkiej miłości do muzyki. Pierwsze doświadczenia ze światem celebrytów, zmagania z chorobą i oczywiście związek z Dodą. W książce przeczytasz o tym dlaczego Adam trafił na facebooka, jak proboszcz przekonywał go do zostania w gronie swoich owieczek i jak podczas trasy po USA ostrzelano busa koncertowego. Zajrzyj – warto ...

Zastanawiam się ile czasu musi minąć, żeby tacy ludzie nie budzili w Polakach tyle niechęci i agresji. Jak długo będziemy takim zaściankowym społeczeństwem... Ale w sumie nie miałam się na ten temat rozpisywać, bo razem z Babą Drugą obiecałyśmy sobie, że u nas będzie więcej uśmiechów, niż żali. Uśmiecham się zatem do Darskiego ;)

Marek Raczkowski to dla mnie z kolei temat rzeka. Uwielbiam go pasjami, mój absolutny ideał. Wszystko by było cudownie, tylko trochę przeszkadza mi fakt, ze nigdy go nie poznałam - ale to drobny szczegół. Jego poczucie humoru i totalny dystans do realnie otaczającego go świata jest dla mnie wystarczającym powodem do dozgonnej miłości (chociaż wierności raczej mu nie mogę obiecać). Książka o osobliwym i bardzo bezpośrednim tytule wpadła mi w ręce jakieś dwa miesiące temu i niestety nie delektowałam się nią za długo – zbyt mnie wciągnęła, żeby ją odkładać na później. W odróżnieniu do Spowiedzi Heretyka, to bardzo skromne a nawet bym powiedziała, że brzydkie wydanie. Zwykły, szary i taki niemalże przeźroczysty papier, do tego prosta okładka, która straszliwie mi się pomięła w torebce. Ale cóż – wychodzę jednak z założenia, że książki to nie buty i kompletnie nie trzeba o nie dbać. Lubię po nich bazgrać, zakreślać i zaginać kartki – potem jak do nich wracam, to czuję że zostawiłam w nich cząstkę moich przemyśleń. Swoją drogą, to Raczkowskiego zdewastowałam permanentnie ...

Wracając do samej książki, to trochę smutny ten wywiad, trochę rozwlekły, trochę przewrotny. Jednak dobrze się czyta te bezpruderyjne i rozbrajające wypowiedzi. O fladze w kupie, o biednych kibolach, o ADHD, o komorniku i prostytutkach – tak w wielkim skrócie.

Mój ulubiony fragment, tak na zachętę – o tym dlaczego Marek Krakowa nie lubi ...
(...) Byłem pewien, że dostanę tę nagrodę konkurencja wydawała mi się marna. Jak już przyjechałem, to się okazało, że w głosowaniu idę łeb w łeb z Cejrowskim! Dodam tylko, że kategoria, w której byliśmy nominowani, brzmiała: "Ładuje pozytywną energią". Kiedy zaczynali odczytywać zwycięzcę, to ja już wstawałem, fizycznie podniosłem się z fotela, a na kartce miałem napisane, co powiem. Przygotowałem sobie wcześniej ten tekst, próbowałem go wbić na pamięć, ale na wszelki wypadek zabrałem ze sobą – wiadomo, człowiek wzruszony może zapomnieć nawet, jak się nazywa. I nagle słyszę nazwisko Cejrowskiego. Byłem w szoku. Ale rozglądam się po sali: "Gdzie ten chuj" – myślę. A z podium idzie informacja: "Niestety zwycięzca nie mógł nas dzisiaj zaszczycić". A ja siedzę jak ten debil. Mało ci?! Miałem kilka takich przygód w Krakowie. Moja noga tam więcej nie postanie (...).

Jeśli czytałaś któryś z tych wywiadów, to podziel się swoimi przemyśleniami.

Spłodziła: Baba jedna