Rozrywnik

Człowiek, który stworzył Lisbeth Salander

Tak, wiem, że te książki były recenzowane i omawiane już tysiące razy. Ale ja sięgnęłam po nie niedawno, a  skończyłam chwilę temu i ciężko mi pozostawić trylogię Millennium bez komentarza. Po prostu tak się nie da!

Zdecydowanie nie są to takie zwykłe, kryminalne czytadła. Mamy tu do czynienia z wielowątkową powieścią, której gatunku nie da się określić jednoznacznie. Chylę czoła niestety nieżyjącemu już autorowi, bo kawał wiedzy trzeba posiadać, żeby tak dogłębnie i wyraziście przedstawić świat polityki, ekonomii, mediów i przestępczości. Larsson porusza w swej trylogii niesamowitą ilość problemów i na tym tle lekko i zgrabnie rysuje fabułę.  Do tego raczy nas fascynującymi, prawdziwie wielowymiarowymi postaciami, z którymi ciężko się rozstać po skończeniu trzeciej części.

Mikael Blomkvist – dziennikarz śledczy z prawdziwego zdarzenia, ideowiec wierzący w sprawiedliwość i uparcie do niej dążący. Oddany przyjaciel, pracoholik i perfekcjonista. Kocha kobiety i jest pełen szacunku do nich, ale zupełnie nie potrafi zbudować trwałego związku.

Lisbeth Salander – dwudziestokilkuletnia, wyjątkowo inteligentna researcherka  i hakerka, kompletnie nieprzystosowana społecznie, posiadająca swój własny kodeks etyczny.  Intrygująca postać, którą ciężko przyrównać do jakiejkolwiek innej z kanonu literatury światowej, bo chyba sama stała się jej nową ikoną. Nie bez powodu o Stiegu Larssonie mówi się: Człowiek, który stworzył Lisbeth Salander.  Muszę przyznać, że polubiłam ją od pierwszego wypowiedzianego przez nią zdania.

Lisbeth dołącza do Mikaela gdy ten potrzebuje pomocy przy śledztwie, którego się podjął. Sprawa dotyczy zaginionej wiele lat temu dziewczyny pochodzącej z rodziny znanych szwedzkich przedsiębiorców. Zagadka okazuje się skomplikowana i mroczna, bardziej, niż ktokolwiek się spodziewał. W takich okolicznościach, w scenerii  chłodnej Norlandii między głównymi bohaterami rodzi się dziwny rodzaj przyjaźni. Druga i trzecia część skupia się mocniej na Lisbeth, która przypadkowo zostaje wplątana w sprawę morderstwa. Jedyną osobą, która od początku wierzy w jej niewinność jest Mikael. Dziennikarz ze wszystkich sił stara się dowieść, że dziewczyna jest ofiarą spisku, za którym stoją szwedzkie służby specjalne.

We wszystkich tomach wyraźnie zaznaczona jest także kwestia problemów kobiet w dzisiejszej Szwecji, wynikająca z faktu, iż sam autor był zdeklarowanym feministą. Ta tendencja może wydawać się zaskakująca ze względu na postrzeganie Szwecji i ogólnie Skandynawii  jako krajów, którym polityka równych szans płci nie jest obca.

Co irytuje w powieściach? Nagminny product placement :) Ale przy takiej ilości plusów jestem w stanie to wybaczyć.

Trylogia może trochę przerażać swoją objętością, ale naprawdę: każda z tych książek czyta się sama i wciąga w swój świat bez reszty. Sprawia, że mimo jej gabarytów masz ochotę nosić ją wszędzie ze sobą, żeby gdzieś przy okazji podczytać choćby pół strony :) Znacie to wrażenie dziwnej tęsknoty gdy jesteście mocno w coś zaangażowani, wręcz uzależnieni i chcecie ciągle więcej? Właśnie to uczucie towarzyszyło mi podczas przerw w czytaniu. Bardzo żałuję, że nie powstanie czwarty tom. Choć mówi się o istniejącej nieukończonej kolejnej części (która podobno znajduje się w laptopie pisarza) ciągnąca się sprawa spadkowa odbiera nadzieję na wydanie jej w przyszłości.

Książki ukazały się nakładem wydawnictwa Czarna Owca. Przy okazji: fanom audiobooków gorąco polecam Millennium w interpretacji aktora Krzysztofa Gosztyły, wydane również przez Czarną Owcę.

Jako, że lubię oglądać ekranizacje w celu zweryfikowania ich z moimi wyobrażeniami, w kolejnym poście wspomnę co nieco o filmach. Może uda mi się zachęcić lub zniechęcić do obejrzenia tych, co  czytali, ale jeszcze nie widzieli.

Spłodziła: Baba druga