Rozrywnik

4 Oscary dla DiCaprio

Za ostatnie zasługi + 3 zaległe, które również powinien dostać dziś w nocy (z dołączonymi przeprosinami, że tak skandalicznie późno).

Oscarowa noc przed nami, a pierwsze wiosenne świergolenie ptaszków wieść głosi, że i tym razem szanowna akademia da wyraz swojego braku sympatii do DiCaprio. Bo nie lubią go ewidentnie. Oby jednak ptaszki się myliły, a Ci, co obstawili, że będzie inaczej odebrali jutro swoje 380 euro za każdą wydaną stówę.
Jak już jestem w temacie to powspominam 4 moje ulubione role, które bądź co bądź różnią się od tych, za które przypadły mu oscarowe nominacje. 
 
Niebiańska plaża
Chyba najbardziej niedoceniana rola w jego dorobku (no może poza Człowiekiem w żelaznej masce, które faktycznie był średnio udany), do której ja z kolei mam nieuleczalną słabość. Poraz pierwszy widziałam, gdy wszedł do kin, więc można by pomyśleć, że jako nastolatce zauroczonej jeszcze Titanikiem (tak, tak) podobało mi się wszystko, co choćby stało obok Leonarda. Ale swoje zdanie po latach zweryfikowałam i obejrzawszy ponownie stwierdzam, że postać przez niego stworzona jest barwniejsza od pierwowzoru książkowego. Ówczesna młodzieńcza zadziorność niezwykle służyła tej kreacji. Dlatego będę się upierać i nigdy w życiu nie zrozumiem nieszczęsnej nominacji do złotej maliny.

 
Wyspa Tajemnic
Obejrzenie tego filmu skończyło się u mnie całonocną schizą, rozmyślaniem i snuciem teorii na temat urywającego tyłek zakończenia. Produkcja nie dająca o sobie zapomnieć, a rola Leonarda jako szeryfa federalnego z przeszłością weterana II wojny światowej porażająco realna. Jednak za nic w świecie nie obejrzę ponownie w całości, bo to nie jest film na moje nerwy. 
 
Django
Ciężko mi było wyobrazić go sobie w roli napisanej przez Tarantino, a jednak - była ona stworzona dla niego. Jako bezwzględny właściciel plantacji o wdzięcznej nazwie Candyland, częstujący białym ciastem rozłożył mnie na łopatki. Kilka moich wywodów spisanych na gorąco po obejrzeniu projekcji znajdziecie tutaj

Wilk z Wall Street
Wisienka na torcie. Śmiem twierdzić, ze przeszedł samego siebie, zwłaszcza w scenie usilnego przemieszczania się w stronę swojego Ferrari. Ten moment powinni wyświetlić podczas dzisiejszego ogłaszania nominacji! O filmie pisałam tutaj.
 
I gdzie ten Romeo, gdzie romantyczny artysta z Titanica? Czy ktoś jeszcze jest w stanie uwierzyć że to ten sam aktor? ;)
Romeo i Julia
 
Tagi: 
Spłodziła: Baba druga