Millerowie
Codziennik

Powakacyjne polecenia Baby Drugiej

Czyli kilka ciekawych rzeczy z ostatnich dwóch miesięcy w pigułce!

Powakacyjne polecam...

wrocławskie miejsce na zakupy - od lipca co dwa tygodnie Browar Mieszczański jest mekką wielbicieli prawdziwego jedzenia! Kupisz tu same pyszności, od herbat i kawy, poprzez miody z lokalnych pasiek do zdrowego pieczywa i tłoczonych soków. Nieważne, czy jesz mięso czy nie, na Wrocławskim Bazarze Smakoszy na 100% znajdziesz coś dla siebie :) O bazarze szerzej pisałam tutaj.

kosmetyk przypominający lato - jeśli chodzi o balsamy czy pomadki ochronne do ust, jestem klientem idealnym i absolutnym nałogowcem – zawsze muszę mieć jakiś przy sobie, w przeciwnym wypadku czuję niepokój ;) Przez moje torebki przewinęło się więc naprawdę dużo produktów tego rodzaju. I tu moje ostatnie odkrycie, Balsam do ust Bielendy o zapachu malinowym. Nie mam pojęcia, jak on jest zrobiony, ale po jego nałożeniu mam wrażenie idealnie gładkich ust, bez wyczuwania jakiejkolwiek suchej skórki! Oczywiście efekt ten nie trwa wiecznie, przez co balsam jest uzależniający, niestety. Pozostawia ładny połysk i zapachem przywołuje bardzo ciepłe dni :) Widziałam też wersję wiśniową, pewnie skuszę się następnym razem.

Bielenda balsam do ust malinowy

 

… coś, co robi rzęsy - pierwszy raz w życiu mi się to zdarzyło – uległam namowom jednej z pań polecających w drogerii kosmetyki. Przyszłam oczywiście po coś zupełnie innego, ale wizażystka zaproponowała mi pomalowanie rzęs tuszem marki Gosh o nazwie Catchy Eyes, na co z ciekawości się zgodziłam. I wiecie co? Nie wierzyłam, w to co zobaczyłam w lustrze. Rezultat był zwalający z nóg – rzęsiory jak u lalki! Długie, rozdzielone i pięknie podkręcone – a z moimi rzęsami naprawdę ciężko uzyskać efekt chociażby zadowalający. Tusz oczywiście kupiłam, wyjścia nie było. Co prawda jak dotąd nie udało mi się uzyskać aż tak genialnego efektu, nie mniej jednak, i tak jest o niebo lepszy niż w przypadku jakimkolwiek innego tuszu. Już nie mówiąc o tym, że nie skleja i nie robi żadnych paskudnych grudek! Musicie mi wierzyć na słowo, zdjęcia nie zrobię, bo jest na wykończeniu i to już nie jest to samo. Nadrobię gdy kupię nowy.

Catchy eyes Gosh

… rozśmieszacz dla fanów Jennifer Aniston - gdy wybieram się z mężem do kina, zazwyczaj idziemy na komedię – najczęściej trudno nam znaleźć coś innego, po czym ja nie będę marudziła albo podczas czego on nie przyśnie :) W którąś z ostatnich niedzieli nie mając zbyt dużego wyboru trafiliśmy na film Millerowie. Czytając opis spodziewałam się niewybrednego humoru w stylu nieszczęsnego American Pie, ale czekało mnie zaskoczenie. Owszem, kilka żartów może było nieco prymitywnych, jednak nie były one ani specjalnie rażące, ani nie obniżyły poziomu produkcji. Film zabawny, z niegłupim scenariuszem, wątkiem kryminalnym i bardzo trafioną obsadą aktorską – oczywiście z Jennifer Aniston na czele, której talent komediowy ma się świetnie. Zostańcie koniecznie na napisach, bo serwowane na koniec wpadki są rozbrajające :)

 

Spłodziła: Baba druga