Po prostu błogość
Codziennik

Nigdzie dziś nie idę, bo jestem nieszczęśliwa ...

Każdy chciałby być szczęśliwy. Jeśli właśnie pomyślałaś, że nie każdy to pewnie masz rację. Otóż istnieje grupa ludzi, którzy uparcie chcą być nieszczęśliwi. Są z reguły nieszczęśliwi z błahych powodów. Są smutni, sfrustrowani, bo nic im się nie udaje, chociaż nawet nie spróbowali, bo nie mają tego co by chcieli mieć, chociaż nigdy o to nie walczyli, albo tak po prostu są nieszczęśliwi, bo tak i już. Świat jest zły, nudny, szary, a ludzie są podli. Jak rozejrzysz się wśród znajomych, to na pewno od razu będziesz wiedziała o kim piszę. Każdy ma kogoś takiego w swoim gronie.

Ja dziś postanowiłam też być przez parę godzin strasznie nieszczęśliwa, tak bez powodu. Usiądę sobie na łóżku, wezmę paczkę chusteczek i będę ryczała. Będę zalewała się rzewnymi łzami, bo wszystko jest nie tak, bo ja jestem nie taka i wszyscy wokół są nie tacy. To jeden z lepszych sposobów jaki można wymyślić na jesienną deprechę. Już tak robiłam i muszę przyznać, że oprócz mało atrakcyjnego spojrzenia na drugi dzień (królicze, zapuchnięte oczy) wszystko było baaaaaardzo tak. Polecam sobie czasem poryczeć – można też wrzeszczeć, ale to luksus dla posiadaczy domku jednorodzinnego lub wieeeeelkiej, opuszczonej łąki.

Jeśli pomysł z ryczeniem jest dla Ciebie trywialny, to pogrzeb w swoich zdjęciach. Wybierz co najmniej dziesięć, na których wyglądasz na szczęśliwą. Pomyśl teraz, czy to zdjęcia z jakiś szczególnych momentów życia? Jeśli tak, to uśmiechnij się, przecież to świetnie, że mogłaś je przeżyć. A może to po prostu zdjęcia z takiej samej imprezy ze znajomymi, na którą dzisiaj nie poszłaś, bo postanowiłaś być nieszczęśliwa?

Jeśli dalej nic, to potańcz w deszczu. Nie ma deszczu? Utaplaj się śniegu. Nie ma śniegu? To zrób cokolwiek. Kup sobie kozę*, albo zamieszkaj na tydzień z ciocią, która jest szczęśliwą posiadaczką dwudziestu kotów. Ostatecznie jak nic nie pomoże to przynieś sobie ze schroniska kota. Własnego osobistego kota! A najlepiej dwa koty.

kot

Dziś na facebooku potwór ciasteczkowy ogłosił prawdę życiową: żyj chwilą, a jeśli chwila jest niemiła, to zjedz ciastko. Zjedz ciastko. Wielkie, kaloryczne ciastko. I zrób to bez wyrzutów sumienia ;)

Ostatecznie jeśli nic nie pomogło, to spójrz w niebo. Co, chmury są? To spójrz pod nogi. I co, pewnie błoto. To spójrz przed siebie i uśmiechnij się do zawianego, smrodliwego gościa, który właśnie siedząc na krawężniku nuci "Ona tańczy dla mnie". Usiądź koło niego i zanuć razem z nim. Obciach? Pewnie dlatego moi znajomi czasem się mnie wstydzą ...

* Dla tych co jakimś dziwnym trafem nie znali przypowieści o kozie.
„Pewien ubogi Żyd przyszedł do rabina z prośbą o radę. Użalał się nad swym losem bowiem z żoną, czwórką dzieci i teściową gnieździł się w jednej izbie. Na to rabin – ty kup sobie kozę. Po dwu tygodniach Żyd przychodzi z pretensjami do rabina bowiem obecność kozy i zaduch w izbie są nie do zniesienia. A rabin – to teraz ty sprzedaj kozę. Następnego dnia Żyd przybiegł do rabina z podziękowaniem – o rabe, kozy nie ma co za ulga.”

Spłodziła: Baba jedna