pady playstation
Codziennik

Nie trać czasu na pierdoły Short #8

Kilka razy zdarzyło mi się usłyszeć to zdanie jako reakcję na to, że lubię pograć na playstation albo obejrzeć niezbyt ambitny serial. Potocznie nazywają to guilty pleasures i po prawdzie, ja też tak te czynności nazywałam. Tylko, w sumie, dlaczego guilty?

Czy to oznacza, ze w wolnym czasie powinniśmy robić rzeczy jedynie ambitne i rozwijające, a te, które nie spełniają tych kryteriów traktować jako słabość? No przepraszam bardzo, ale gramatyka francuska mnie nie relaksuje. Film wojenny również. Za to ubijanie potworów w Wiedźminie już jak najbardziej (swoją drogą, ta gra jest bardziej konstruktywna od niejednego filmu, ale to temat na osobny post :) ). Podobnie rzecz się ma z odpaleniem kolejnego odcinka How I Met Your Mother, nawet jeśli widziałam go ze trzy razy. Jakoś nie potrafię zrozumieć, dlaczego miałabym to uznać za stratę czasu. Przecież było fajnie i sprawiło mi to przyjemność, a podobno tego uczucia chcemy doświadczać w życiu jak najwięcej. No więc, w imię czego mam "nie tracić czasu" na pierdoły?
Znalazłam gdzieś w czeluściach internetu obrazek z mądrością a la Coelho: "Jeśli marnowanie czasu sprawia Ci radość, to nie jest to czas stracony". I ja się podpisuję pod tym zdaniem wszystkimi kończynami, a nawet rzęsami. A Wy?

Spłodziła: Baba druga