wódka
Codziennik

Może seteczkę? Rzecz o pochopnej ocenie… short #5

Pochopna ocena – nikt nie jest od niej wolny, choć niektórzy starają się z tym walczyć. To takie ludzkie przecież. Oceniamy po wyglądzie, minach, ubraniu, pierwszych wypowiedzianych słowach, tatuażach, fryzurach, butach i wielu innych szczegółach. Skoro powszechne i popularne, to po co z tym walczyć? Utrudnia komunikację, rodzi nieporozumienia i utrwala stereotypy. Ale pewnie dobrze o tym wiesz, zatem po co rozwijać ten nieszczęsny wątek…

Padłam kiedyś ofiarą takowej pochopnej oceny. Pewnie nieraz, ale ta była dość spektakularna.

Może seteczkę?

Będąc w delegacji i decydując się na apartament, który ma wiele plusów (bo czujesz się w nim jak w domu) i minusów (bo nie podają śniadania), musiałam sobie coś drobnego kupić na śniadanie. Miałam spotkanie o 10:00 (bladym świtem) i chciałam rano na szybko coś przegryźć. Wpadam zatem do Żabki na dole budynku. Wita mnie przysadzisty jegomość, z długą brodą, koszulką na ramiączkach, kolczykami wszędzie, gdzie się zmieszczą, rękawami z tatuaży i ponurym spojrzeniu…

- Dobry wieczór.

- Dobry wieczór – spod oka spogląda jegomość.

Przebiegłam się po niewielkim sklepiku. Wzięłam bułkę, humus, wieeeeeeeelką colę i papierosy. Przy kasie próbuję to wszystko złożyć, czując baczny wzrok brodatego gbura. Skasował i patrzy na mnie z uśmiechem (o dziwo).

- Może seteczkę?

- Też mi osobliwa sprzedaż wiązana – wypalam z oburzeniem.

Brodacz spłonął rumieńcem, spuścił wzrok.

- Tak tylko sobie pomyślałem…

Nie to, żebym się brzydziła alkoholem ale to, że kupuję colę i pety nie znaczy, że od razu seteczkę do tego chcę. Pfffffffffffffffff…

Cola nie mieści mi się w torebce, humus wypada. Nie mogę tego jakoś logicznie zorganizować, zatem paplam coś pod nosem typu: jak ja mam się z tym wszystkim pomieścić. Na co jegomość ze stoickim spokojem i łagodnym uśmiechem.

- No przecież proponowałem siateczkę…

Spłodziła: Baba jedna