Codziennik

Książkowe wspominki

Upływający czas obserwuję na podstawie metryki, pojawiających się zmarszczek, albo wysokości stosiku książek na stoliku nocnym. Mój stosik jest znacznie wyższy, niż kilkanaście lat temu. Stoi sobie, patrzy na mnie z wyrzutem i czeka, aż się nim zajmę.

W końcu to robię, ale czas reakcji nie przypomina tego sprzed lat, gdy po powrocie z biblioteki miałam w planach zarwanie nocy. Ekscytacja też już nie ta sama. Sama przed sobą muszę przyznać, że internet często wygrywa, a ja nawet nie zauważam, kiedy to się dzieje.
Skąd refleksja? Otóż ostatnio przypadkowo natknęłam się na kilka lektur z czasów nastoletnich, które szczególnie ciepło wspominam i pomyślałam sobie, że warto im poświęcić parę słów :)

Młode kryminały Chmielewskiej

Ależ ja marzyłam o takich wakacjach, jakie miały Tereska i Okrętka - z dzikimi Mazurami, zepsutym autem i śledzeniem szajki przestępców! Albo o mieszkaniu w nawiedzonym domu i rozwiązywaniu zagadek kryminalnych w towarzystwie genialnego psa. No coś pięknego!

– Dam mu po łbie. Wiosłem, nie, wiosła szkoda. Siekierką... nie, siekierą można przesadzić. No, czymś! Może patelnią?
– Patelni szkoda, mamy tylko jedną! A w ogóle, oszalałaś chyba, masz źle w głowie, co za kretyński pomysł, będziesz się z nim bić? To szaleniec, zamorduje cię bez chwili namysłu! Co cię to obchodzi, niech rozwala, ustawimy sobie na nowo, udawajmy, że go nie znamy, nie, co ja mówię, zwariowałam do reszty!... Uciekajmy stąd!
Joanna Chmielewska, Większy kawałek świata

Sąsiedzi Borejkowie

Niby zwyczajna polska rodzina mieszkająca poznańskiej kamienicy, a wszycy chcieli ich znać. Fantastyczne u Borejków było to, że ich każda kolejna córka była nieprzeciętną indywidualnością i bardzo barwną postacią. Wiarygodność wydarzeń i obsadzenie ich w polskich realiach też zrobiło swoje :)

– Aaaa! – ryknęła. – Tylko nie to!!! Nie będę żadną małżonką!!! – po czym zamachnęła się na Tunia i – w ostatniej chwili zmieniwszy o parę centymetrów trajektorię pocisku – z furią cisnęła koszykiem prosto w zatęchłe głębiny stawku.
A on co na to? Najpierw milczał, głęboko wstrząśnięty chamstwem, jakie ujrzał, a następnie zapytał:
– A co z zastawem za koszyk?
I wtedy Natalii nie pozostało nic innego, tylko albo go uderzyć pantoflem w głowę, albo natychmiast odejść. Więc odeszła, tak jak stała, w białej sukience z kretonu, zbryzganej truskawkową posoką od kolan aż do pasa.
Małgorzata Musierowicz, Nutria i Nerwus

Owocowe historie

To już trochę późniejsze czasy, bo ocierające się o studia (i tematyka także studencka), ale nie mogę o tej serii nie wspomnieć, bo śmiałam się podczas czytania jak norka! Niezwykle pozytywna energia płynie z  historii owocowych bohaterek (Maliny, Wiśni i Jagody) i na pewno te książki szybko poprawią Ci nastrój - wiek nie ma znaczenia.

- Pani chciała coś dodać czy tylko poprzeszkadzać mi w wykładzie?
Ja poprzeszkadzać?
- Tak, tak, do pani mówię. Piąty rząd, wiśniowy sweter, rozpuszczone frywolnie włosy.
- Ja tylko chciałam poprosić o napisanie nazwisk twórców.  Tu, na górze, prawie  nic nie  słychać.
- Moje  dziecko - wysyczała wcale nie macierzyńskim tonem Fałda - powinnaś wyssać te nazwiska z mlekiem matki, a przynajmniej poznać je w przedszkolu.
- Ale ja nie byłam karmiona piersią i nie chodziłam do przedszkola - rzuciłam w samoobronie.
- Brawo! Nieoczytana, ale dowcipna. - Sala zareagowała chichotem, ja zaś chwilowym zatrzymaniem akcji  serca. - Więc  słuchaj uważnie, bo nie będę powtarzać. Mało mnie  obchodzi, że wy, plewy z piątego rzędu, prawie nic nie słyszycie. Czytajcie z ruchów moich warg. Albo odpuśćcie sobie mój wykład. Nikt was tu nie trzyma na siłę. A ty - zwróciła się do mnie  - bezczelna właścicielko frywolnej fryzury, podaj  mi  swoje nazwisko, chętnie je zapamiętam.
Wydukałam, ledwo  żywa  ze  wstydu.
- Jak? Powtórz, bo nic  nie  słyszę.
Izabela Sowa, Cierpkość wiśni

Te i wiele innych świetnych powieści czeka, aż przerobię bieżący stosik ze stolika nocnego i będę mogła do nich wrócić z czystym sumieniem :) A Ty do jakich książek na pewno kiedyś wrócisz?

Spłodziła: Baba druga