Codziennik

Jeśli chesz bezpiecznie spędzić wakacje na wodzie, to musisz tu zajrzeć

Lato nam zaczyna deptać po piętach z całym inwentarzem pozytywów i niestety negatywów. Klasycznie, jak co roku - tydzień piękny, żar leje się z nieba ...

A w weekend, jak już zrobimy wieeeeeeeelkie plany - góry, wędrówki po lesie, spacery na łonie przyrody – leje, leje i tyle było wakacjowania ...

Z reguły spędzam wakacje w Polsce i nie narzekam na te wszystkie "dolegliwości" pogodowe, ale w tym roku zaczynam od Chorwacji. Dzięki zaproszeniu od przesympatycznego Mirka z Bosfora spędzimy razem z Babą Drugą ponad tydzień na jachcie, pływając po Adriatyku. Plan jest taki - na Bosfor Blog Tour (bo taką nosi nazwę cała impreza) wyruszają Baby (czyli my, jakby ktoś miał wątpliwości), Tomek i Bartosz ze studiumprzypadku.com i Basia z Filiżanki Smaków. Dołączy do nas jeszcze blogerka lub bloger - jeśli prowadzisz bloga i wybierasz się na jutrzejsze pogaduchy, to możesz być to Ty :) Wszystkie szczegóły znajdziesz tutaj.

W czasie rejsu będziemy się przyglądać jak i co się jada w Chorwacji (ponoć Mirek przyrządza najlepsze mule na świecie, zatem podpatrzymy, sfotografujemy i przemycimy przepis na bloga;). Odwiedzimy kilka knajpek – to nam się bardzo podoba i też nie omieszkamy ich porządnie obfotografować. Oczywiście nieziemsko się opalimy, ale o tym nie będziemy pisać, napiszemy za to co warto zobaczyć w Chorwacji i jak wygląda spędzanie czasu na jachcie.

Panowie zaczęli od sprawdzenia jak spędzają wakacje Polacy, ja jak prawdziwa baba, a w tym czarownica zacznę od przesądów związanych z żeglowaniem. Kiedyś trochę żeglowałam, ale nie dość, że mało, to tylko po polskich jeziorach na jednodniowych rejsach Omegą. Nic już nie pamiętam, nawet węzła porządnie zaplątać nie umiem, zatem wolę przestudiować jak się zabezpieczyć, żeby wrócić cało. Mam plany również ocalić całą załogę przed ewentualną zagładą.

Czego nie robić na jachcie.
* Gwizdać - bo po pierwsze Neptun się obrazi, a kto by tak ryzykował, po drugie Thor (bóg wiatru) może odpowiedzieć, a jak on gwizdnie ...
* Wypływać w piątek – na szczęście rejs zaczynamy w sobotę (01. 06), to nie musimy się przejmować.
* Brać bab na pokład – i tu zaczynają się schody ... ale wystarczy, że owe baby podrapią stopkę masztu, aby odwrócić pecha. I tu kolejne schody, bo najlepiej jakby to były dziewice ...
* Odpalać peta od świeczki – ale ten przesąd każdy zna – nuda, nuda, nuda ...
* Zabijać albatrosów i pająków – bez przesady, kto do cholery zabija albatrosy? Ale pająki – to ważne, wbij sobie to do głowy!
* Zabierać na jacht ciętych kwiatów, parasolek i futer – wielka szkoda, bo właśnie zamierzałam polansować się w futrze :(
* Przekładać zapałek – zawsze muszą leżeć na swoim miejscu, bo potem problem z odpaleniem peta ...
* Stukać się kuflami – bo to wieśniackie, a na dodatek zwiastuje dzwony pogrzebowe.
* Wpisywać portu docelowego do dziennika – Odyseusz wpisał ...
* Robić zdjęć sztormu – a jeśli już, to bez lampy błyskowej, żeby Neptun się nie popisywał i nie chciał też błyskać.
* Nie pluć i nie sikać na nawietrznej burcie – to chyba oczywiste!

Co robić?
* Śpiewać – Neptun jest bardzo muzykalny i lubi to.
* Rzucać toastami – czemu nie, ale należy pamiętać że pierwszy toast zawsze za Neptuna – ach ten złośliwiec ...
* Bluzgać – ale tylko wtedy, gdy nie ma wiatru, a bardzo go potrzebujemy.
* Założyć złoty kolczyk i zabrać papugę – to przynosi szczęście.
* Pocałować bom – i najgorsze jest to, że trzeba to zrobić, jak walnie Cię w łeb! Na znak, że się nie gniewasz.
* I TERAZ NAJLEPSZE – po zakończeniu pierwszego rejsu młody marynarz powinien udać się do najstarszej pani lekkich obyczajów w mieście i pocałować ją w broszkę (cokolwiek by to określenie miało znaczyć – tak wyczytałam i podaję dalej) PANOWIE TRZYMAM KCIUKI pani czeka na zdjęciu poniżej.

Jak Chorwacja, to ostre słońce, zatem trzeba się porządnie zabezpieczyć, żeby na fotach nie było widać schodzącej skóry na nosie ;) Ania z Lirene o nas zadbała i jak tylko usłyszała, że wybieramy się na rejs zaopatrzyła nas w wszelkiego rodzaju filtry, bardzo dziękujemy. Mamy do dyspozycji specyfiki z faktorem zaczynającym się od 6 (dla hardkorowców), poprzez 15 i 20, a skończywszy na 30 (dla tych rozsądnych). Nic się nie da ukryć, jak się mimo to spieczemy, to zobaczycie nasze czerwone nosy i kolana (Basia mnie uprzedziła, że pierwszego dnia na rejsie zawsze opalają się kolana;) A chorwackie słońce jest bezlitosne. W przesyłce znalazłam również pachnącą niespodziankę – owocowe żele pod prysznic – zamawiam bergamotkę ;)

Miała być taka wakacyjna fota, na pięknej łące, a wyszło jak zwykle, łąki nie widać ...

Zatem moja piękna łąka, ktorą mam za oknem będzie osobno - nie mogłam się powstrzymać ;)

Spłodziła: Baba jedna