Baba za kierownicą
Codziennik

Baba za kierownicą short #4

Nie masz prawa jazdy? Za co Ci zabrali? Tak, to początek listy pytań… Nie, nie mam. Dawno, dawno temu zrobiłam kurs ale na egzamin się nie zapisałam. Czemu? Tego już się nie da wytłumaczyć. W poniedziałek zaczęłam po raz drugi. W końcu tyle niegrzeszących inteligencją osób posiada ten upragniony przeze mnie dokument, że i ja muszę dać radę. Pełna wizualizacji mojej osoby mknącej przez powiatowe drogi z otwartym dachem i powiewającą chustką udałam się na pierwsze zajęcia. Jednak kończąc w życiu kilka różnych szkół i jeszcze więcej różnych kursów moje wymagania wzrosły, roszczeniowość się spotęgowała i jak to mówią w mowie potocznej – w dupie mi się poprzewracało. Wcale mi to życia nie ułatwia ale cóż począć…

Zawsze jest to ale...

Wszystko by było dobrze, naprawdę i godziny teorii można sobie dopasować albo poranne albo popołudniowe. Można wybrać raz takie, raz takie. Wszyscy mili i w ogóle. Ale… Zawsze jest to ale. Instruktor nie opanował do końca poprawnej polszczyzny.

Zatem uczyłam się już jak „włanczać” się do ruchu, co to jest przejazd „nieszczerzony”, jak wyglądają znaki „oszczegawcze” i co „wziąźć” ze sobą na pierwszą jazdę. Dowiedziałam się, że nie należy wyprzedzać, jeśli widzimy niewidoczny zakręt, ale też że decyzja zależy do nas. Dodatkowo nabyłam wiedzę, co robić kiedy na poboczu słania się "piany" pieszy...

No zobaczymy czy będę potrafiła tę wiedzę wykorzystać…

Spłodziła: Baba jedna