pielęgnacja suchej skóry
Cieleśnie

Wyniki walki ze starością, czyli trochę pielęgnacji, trochę tapety ...

Miał być post o niedzielnej grze miejskiej, ale dopadło nas jesienne przeziębienie i nie mogłyśmy pobiegać po mieście. Następnym razem już nie odpuścimy! Tymczasem kilka słów o mojej nierównej walce ze starością. Rozpoczęłam ją już dawno temu, kiedy zauważyłam, że moja gęba musi nosić makijaż, żeby wyglądać po ludzku. Oczywiście to wcale nie oznacza, że owy makijaż zawsze gości na mym licu, ale jakby nie patrzeć - powinien. Starość przychodzi znienacka. Budzisz się któregoś ranka, zaglądasz w lustro i oczom nie wierzysz. Nie byłaś wczoraj na imprezie, nie czytałaś całej nocy i niby jesteś porządnie wyspana, a skóra jakaś taka pognieciona i oczy podkrążone ... Jeśli choć raz Ci się to zdarzyło, to czas zacząć walkę ;)

Moją walkę wspomagam przeróżnymi specyfikami z lepszym lub gorszym skutkiem. Ostatnio mam coraz lepsze efekty dzięki nowemu kosmetykowi jakim jest krem Gen Factor 4, oparty na colostrum. Skład i deklarowane działanie preparatu znajdziesz tu. Straszono mnie osobliwym zapachem tego kremu, a ja pomimo wielkiej wrażliwości na nieprzyjemne wonie nie czuję się odstraszona. Według mnie zapach kosmetyku jest w ogóle nie wyczuwalny. Gen Factor 4 ma dość ciężką konsystencję, zatem najlepiej służy suchej skórze. Jestem nieszczęśliwą posiadaczką suchej, pergaminowej cery, dlatego pewnie mi tak doskonale posłużył. Smaruje nim policzki (omijam brodę, bo tutaj czasem wyskakują niespodzianki) i muszę przyznać, że efekt jest bardzo zaskakujący. Skóra jest lekko rozjaśniona i nie nosi znamion  podrażnień, które u mnie są na porządku dziennym. Co najważniejsze rano twarz jest "wyprasowana" i jędrna :) Krem zaskoczył mnie również w walce z dziwną wysypką. Co prawda nie jestem alergiczką, ale zdarzają mi się podrażnienia kontaktowe. Zastosowałam nie najświeższy podkład i niestety moja twarz pokryła się piekącą, czerwoną kaszką. Po posmarowaniu kremem wysypka wyraźnie się zmniejszyła, a twarz przestała piec :)

Jeśli masz suchą skórę i miewasz podrażnienia, to doskonały krem dla Ciebie.

Krem do skóry suchej Gen Factor 4

W paczce otrzymałam dwa kremy Gen Factor 2 i Gen Factor 4, postanowiłam się podzielić i dwójeczkę przekazałam Kasi, którą również poprosiłam o opinię.

Oto jej recenzja :)

"Krem jest idealny jako pierwsza i natychmiastowa pomoc przy wszelakiego rodzaju podrażnieniach, przesuszeniach, czy gojeniu drobnych ranek. Polecam jako S.O.S. dla podrażnionej, przesuszonej skóry, problematycznej, z atopią, czy zmianami trądzikowymi, jako natychmiastowo gojący opatrunek przy podrażnieniach wynikających z jesiennej aury, czy przebywania w suchych klimatyzowanych pomieszczeniach. Po 1-2 aplikacjach - co jest dla mnie niesamowite - ustępuje problem. Jest bardzo wydajny - niewielka ilość wystarczy, aby zaaplikować go na twarz i dekolt. Skóra od razu staje się aksamitna, elastyczna, gładka, bez uczucia ciężkości, czy lepkości - aplikacja 10 na 10 pkt. Przez nietłustą konsystencję nadaje się do każdego rodzaju cery - dla efektu mocniejszego natłuszczenia, jak np. ja potrzebuję - polecam nałożyć na niego jako 2 warstwę odrobinę oleju arganowego lub kokosowego. Nie zgadzam się z opinią o specyficznym, niemiłym zapachu tego preparatu - naprawdę nie ma tragedii - zapach czynnika aktywnego czuć dosłownie kilka sekund podczas aplikacji."

Kolejnym etapem walki ze starością jest dobranie odpowiedniego podkładu. To, że idealny podkład musi mieć precyzyjnie dobrany kolor, to chyba wiesz :) Nie może być widoczny na granicy brody i żuchwy – ale to też oczywiste :) Jednak niewiele firm bierze to pod uwagę przygotowując gamę kolorystyczną kosmetyków. Z reguły fluidy są za ciemne i na mym bladym licu wyglądają nie za dobrze :( Dorwałam jakiś czas temu świetny japoński podkład, niestety jest nie do dostania, a  powakacyjny powrót do nieświeżego już kosmetyku skończył się tragicznie i wysypkowo ... Na szczęście dokonałam odkrycia w postaci fluidu Ideale Glam&Matt Duo Effect. Używam go od kilku dni i już się zakochałam. Ma lekką, nieobciążająca konsystencję, delikatny zapach i bardzo eleganckie opakowanie. Nie dość, że jest dostępny w MOIM KOLORZE, czyli 01 jasny, to jeszcze lekko matuje i rozświetla skórę. Równomiernie się rozprowadza i długo pozostaje na twarzy. Dobrze kryje drobne niedoskonałości i ładnie wyrównuje koloryt skóry. Cera po jego zastosowaniu wygląda bardzo naturalnie, co jest chyba jego największym atutem. Reasumując – polecam, szczególnie bladziochom :)

Podkład Lirene
Spłodziła: Baba jedna