rissing szampon
Cieleśnie

Włosowy poradnik po raz kolejny

Jak każda (no może prawie każda) baba włosy posiadam. Jak już są włosy, to i są problemy. A to łupież, a to wypadanie, a to łamiące się końcówki i inne takie atrakcje. Baba Druga też jest szczęśliwą posiadaczką włosów i też „włosowe” problemy jej nieobce, zatem kilka dni temu pokusiła się o opis swoich batalii o lśniące, gęste loki. Może nie do końca loki ale to tak jakoś ładnie mi się komponowało… Jeśli chcesz poczytać o jej sposobach zajrzyj tutaj. Ja Ci dzisiaj opowiem o moich trzech odkryciach.

Długotrwały stres (pewnie znasz ten stan bardzo dobrze, jeśli nie to zazdroszczę), dwudziestoletnie walki o zmianę koloru oraz zwyczajnie niedobrana pielęgnacja sprawiły, że z moich nieprawdopodobnie gęstych kłaków zrobiła się cienka garstka, z którą nie wiadomo co było robić. Pomimo faktu, że zawsze „coś” robiłam z włosami jakiś czas temu zbuntowały się okrutnie. Strajk moich włosów doprowadził mnie do rozpaczy, moi domownicy również nie byli zachwyceni znajdując w każdym możliwym miejscu zwinięte ich kłębki. Sfrustrowana tą sytuacją udałam się do trichologa. Zakładając, że to starość i hormony i nie wiem co jeszcze spowodowało ten stan, nie bardzo widziałam sensownego rozwiązania. Jakież było moje zdziwienie, że da się… I to jeszcze jak się da :)

Po pierwsze okazało się, że przerzucenie się na nieagresywne, delikatne środki myjące spowodowało, że na moja skóra głowy nie oczyszczała się prawidłowo z martwej warstwy naskórka. Narosło mi tego tyle, że cebulki prawdopodobnie przestały prawidłowo oddychać i włosy zaczęły wypadać. Żeby tego było mało, przez kilka lat olejowałam włosy, no bo przecież są wtedy takie ładne, lśniące i miękkie. Owszem sposób dobry ale chyba przesadziłam z intensywnością i częstotliwością. Jak zwykle okazało się, że co za dużo to nie zdrowo. A to takie proste przecież…

Na pierwszy ogień poszedł oczyszczający, przeciwłupieżowy szampon Orising (zdjęcie "tytułowe"). Mało znana marka, pierwszy raz się zetknęłam z tym specyfikiem. Jeśli mam być szczera, w ogóle w niego nie wierzyłam ale doszłam do wniosku, że spróbować warto. Tutaj możesz o nim poczytać.

Szampon okazał się zbawienny w skutkach. W życiu pewnie sama bym po niego nie sięgnęła a tu taka niespodzianka. Zgodnie z zaleceniami, po nałożeniu i lekkim spienieniu, zostawiałam go na kilka minut na głowie. Zawarta w nim mięta powodowała przyjemne chłodzenie i uczucie „dezynfekcji” nie wiem jak to inaczej nazwać. Po mniej, więcej miesiącu stosowania zauważyłam, że mam mniej włosów na szczotce a potem (nie wiem po jakim czasie, bo nie wierząc w cudowną przemianę, nie śledziłam tego) zaczęłam zauważać krótkie włoski przy samej głowie. Po prostu zaczęły sobie powoli odrastać… Tak zupełnie niepostrzeżenie.

Kolejnym krokiem był komplet delikatnych ale bardzo skutecznie oczyszczających kosmetyków na bazie aloesu. Z tak wydajnym szamponem już dawno się nie spotkałam, do tego efekty jego stosowania również mnie zaskoczyły. Włosy po zastosowaniu kompletu – odżywka + szampon są wyjątkowo lśniące i miękkie. Zatem dołączam do polecanych z czystym sumieniem :)

szampon i odżywka nowa pure

W moich włosowych odkryciach nie mogło zabraknąć Organique. W zasadzie miałam okazję gruntownie przetestować wszystkie propozycje tej marki w zakresie pielęgnacji włosów. Moje kłaczki jednak szczególnie polubiły się z kompletem Argan Shine. Pomimo bardzo delikatnego składu, szampon dobrze domywa a odżywka jest jedną z lepszych jakie w ogóle miałam. Moje wysokoporowate i puszące się „niby loki” po tym zestawie są miękkie, lśniące i dobrze układające się. Jednak nauczona doświadczeniem, raz na kilka myć sięgam po coś „bardziej agresywnego”, żeby „zedrzeć” ze skóry warstwę ;)

szampon i odżywka argan shine organique

Na koniec tylko wspomnę, że polubiłam się również z herbatą z pokrzywy. Piję codziennie i nie ukrywam, że albo to kwestia przyzwyczajenia albo moich specyficznych kubków smakowych ale bardzo lubię ten smak… 

Spłodziła: Baba jedna