Wines & Olives
Cieleśnie

Wines & Olives - najprawdziwsza grecka restauracja we Wrocławiu - Smaczny Wrocław cz.10

Gotowanie nie jest magią. Cała siła tkwi w produktach ... Tak przeczytałam w informacji prasowej dotyczącej nowej greckiej restauracji we Wrocławiu. Nie zgadzam się zupełnie, gotowanie JEST MAGIĄ i swoistym rytuałem. Despina (szefowa kuchni) Wines & Olives potwierdziła moje przekonanie przyrządzając dla nas wczoraj część potraw. Tym nieprzekonanym, ckliwym romantyczkom i tym, którzy mają za dużo czasu polecam Mistrzynię Przypraw i Czekoladę, to filmy które pokazują magię kulinariów – może w trochę swoisty sposób, ale jednak mi bliski.

Wracam do Wines & Olives – to miejsce, które łączy w sobie ideę delikatesów z grecką żywnością i restauracji, która bazuje na oryginalnych składnikach. To kuchnia pełna warzyw, ziół, nasion i orzechów, co idealnie trafia w moje gusta. Wyjątkowe miejsce urządzone w niezobowiązującym, ale bardzo dopracowanym stylu. Elementami wystroju są drzewka oliwne (najstarsze liczy 20 lat), posadzka z kamiennych kafli sprowadzonych z Grecji oraz grafiki od ich lokalnych artystów. Z sufitu zwisają PUROFANIE, czyli lampy których używają rybacy na morzu Egejskim. Na środku drewniany parkiet, który zwiastuje tańce ;) I co baaaaaaaardzo ważne - jest osobna, oszklona sala DLA PALĄCYCH! Informacja dla niepalących - pomieszczenie jest zamykane, zatem na wielkiej sali głównej nie będzie żadnego problemu z zapachem.

Co tu zjemy i wypijemy?
Zaczynając od bardziej śniadaniowych propozycji – Bougatsa, czyli tradycyjna grecka tarta. Delikatne ciasto francuskie wypełnione białym serem, jak się dowiedziałam, to specjalny rodzaj sera, który nie zawiera ani grama tłuszczu. Chleby i muffiny wytrawne wypełnione ziarnami i fetą są tu pieczone na miejscu i podawane na ciepło. Do tego białe wino – pyszne białe wino. Smakosze znajdą tu około 100 gatunków tego trunku (oczywiście zarówno białego, jak i czerwonego).

Serwowany tu humus trochę odbiega od tradycyjnego, ma dodatek fety i bardzo cytrynowy posmak. Fava (moje odkrycie) – pyszne puree z pochodzącej z wyspy Santorini fasoli. Do tego najlepsza sałatka grecka. Bez żadnej tam niepotrzebnej sałaty (nie znoszę sałat – oprócz rukoli, którą uwielbiam i roszpunki, którą toleruję), w sałatce znajdziemy pomidory, ogórki, najprawdziwszy ser feta, kapary, obowiązkowo grecką oliwę i pewnie jeszcze coś, czego się nie dopatrzyłam ;)

Danie mięsne sfotografowałam, ale nie mogę nic powiedzieć, bo nie jadłam. Mięsożercy muszą sami ocenić, a wybór takich specyfików jest też dosyć spory.

Skupię się na ośmiornicy. Ostatnio coraz częściej mi się zdarzają "ośmiornicowe" przygody, zatem mogę śmiało porównywać. Ośmiornica była nieco twardsza i bardziej gumiasta, niż ta z peki. Za to, jak ona była przyprawiona! Przepyszna! Całe show związane z jej przygotowaniem odbywało się publicznie, co dodawało daniu dodatkowej pikanterii ;)

Desery – karmelizowany jogurt z miodem i cynamonem – obłęd. Dziwne różane i mocno słodkie coś – taki turecki przysmak, który może znacie pod nazwą Lokum lub rachatłukum. Jeśli ktoś pamięta jeszcze Sienkiewicza, to takim przysmakiem raczył Baśkę Wołodyjowski ;)

Delikatesy – zaopatrzymy się tutaj w oryginalne greckie oliwy, regionalne przetwory, makarony, oliwki. Zresztą sama się wybierz i pogrzeb na półkach – naprawdę warto. Ciekawostka – jedna z małych, rodzinnych wytwórni greckich przygotowała specjalnie dla polskiego odbiorcy produkty z polskim opisem. Jak im to wyszło zobacz sama – przesłodkie ;)

Spiżarnia – raczej nie będziesz mogła tam wejść - mi się raz, wyjątkowo udało :) Mam dowody, cała spiżarnia zawalona produktami sprowadzonymi z Grecji. Na zdjęciu min. biały ser, który ponoć nie ma grama tłuszczu i praaaaaaaaaaaaawdziwa feta. Dla zainteresowanych – tradycja wytwarzania sera feta sięga XII w. Oryginalna receptura zakłada zawartość 30% mleka owczego , 70% mleka koziego i nie więcej niż 3% soli z roztworu, w którym dojrzewa.

Naprawdę gorąco polecam. Lokal znajdziecie we Wrocławiu przy pl. Wolności 7.

P.S. Nie sugeruj się wielkością potraw na zdjęciu, porcje celowo były malutkie, żeby można było spróbować wielu dań. Porcje w Wines & Olives są spore i syte.

Spłodziła: Baba jedna