Cieleśnie

Vapiano - sieciowo, włosko i pysznie!

Jakoś nigdy do końca nie przekonywały mnie restauracje sieciowe. Co nie znaczy, że nie zdarza mi się tam jadać. Wolę miejsca, które powstają z pasji do gotowania, z czyiś eksperymentów i pomysłu na życie. Vapiano, to jednak trochę inna bajka, prawdziwa włoska melodia smaków. Pysznie tam, pachnąco i przytulnie. Możesz sobie przez szybę pooglądać jak przyrządzają ciasto makaronowe oraz jak powstają desery. A desery mają wyjątkowe, typowo włoskie: lekkie i puszyste tiramisu, serek mascarpone z truskawkami (mój ulubiony) i orzeźwiającą pannę cotę ;)


Przy wyborze dania głównego zawsze mam tam problem, nigdy nie wiem, czy zdecydować się na makaron, czy na pizzę. Tym razem wybrałam makaron z krewetkami, świeżym szpinakiem i aromatycznym sosem. Mmmmmmmmmmmmm Oczywiście moje ulubione tagliatelle, bo można tu wybrać dowolny rodzaj makaronu, łącznie z razowym. Wszystkie świeżutkie, przyrządzane na miejscu. Podoba mi się, że wszędzie pełno tu doniczek z ziołami, z których można skubać listki i samemu dodawać do potraw. Ja jako bazylioholiczka, wyżarłam im pół doniczki :)

Podsumowując:
+ za miłą, niezobowiązującą atmosferę,
+ za przyzwoite ceny,
+ za elastyczność – można dowolnie wybierać dodatki do dań,
+ za PYSZNE JEDZENIE


Jako wielbicielka kuchni śródziemnomorskiej szczerze ubolewam, że wrocławskie Vapiano zamknięto. Teraz tylko pozostały dwa punkty w Wawie (pierwsze przy Emilii Plater, a drugie przy Taśmowej).

A Ty gdzie jadasz najlepszy makaron?

Spłodziła: Baba jedna