Cieleśnie

Sarah - obiad po żydowsku "Smaczny Wrocław" cz. 8

Tradycyjna żydowska kuchnia z polskimi akcentami, klimatyczne wnętrze i nastrojowa muzyka – to największe atuty restauracji Sarah we Wrocławiu przy ul. Włodkowica. Na tym by wypadało skończyć i zaprosić do odwiedzin. Ale to trochę nie w moim stylu, zatem pozwolę sobie na kilka zdań komentarza. Na Włodkowica sporo się dzieje, co rusz otwierają się nowe knajpki i na pewno warto tam zaglądać. Niestety wiele miejsc szybko znika z tej urokliwej uliczki, ale Sarah gości tu już długo i całkiem nieźle się miewa. Jedzenie tu przepyszne, ceny całkiem znośne i bardzo tu miło. Knajpka mieści się obok znanej chyba wszystkim wrocławiankom i wrocławianom "Mleczarni" i dzieli z nią ogródek przy Synagodze pod Białym Bocianem. Często tędy przechodziłam, piwo w Mleczarni piłam i jakoś zupełnie nie wiem czemu omijałam Sarah. Już tego błędu nie będę popełniała.

Karta dosyć spora, niestety dużo dań mięsnych, ale i dla mnie się coś znalazło. Jedzenie nie należy raczej do dietetycznych – no cóż czasem można zaszaleć ;) Ceny dań głównych bardzo przyzwoite - dorównują cenom sałatek.

Tym razem wybrałam osobliwe placki ziemniaczane z kaszą gryczaną, podane ze szpinakiem i camembertem. Aromatyczne, dobrze doprawione i bardzo syte. Polecam "pełną gębą" ;) Moja przyjaciółka wybrała cymes wołowy i gdyby nie obecność selera, którego nie lubi, też by nie narzekała.

W drodze powrotnej natknęłyśmy się na takie kuriozum ...

Spłodziła: Baba jedna