tort
Cieleśnie

Najlepszy tort na PMS i dla leniwych

Jeśli jesteś kobietą a Twoja gospodarka hormonalna jest na tyle stabilna, że nie dopada Cię PMS, to zażycz sobie co tylko zechcesz, żebym mogła się z Tobą zamienić.

Jeśli jednak choć raz przeżyłaś prawdziwy PMS, to wiesz co to znaczy zwinąć się w kłębek, leżeć i czekać aż ktoś to odczyta i cię przytuli i pogłaska. Albo zerwać się za chwilę i snuć plan zagłady świata i unicestwienia ludzkości. Wiesz co to znaczy, kiedy każde (wszystko jedno jakie) wypowiedziane lub napisane słowo doprowadza cię do szału, co najgorsze… nawet twoje. Kiedy nie możesz znaleźć sobie miejsca, wszystko jest nie takie, głupie, brzydkie, odrażające. Kiedy na dobicie oglądasz „Melancholię”, choć doskonale znasz von Triera i wiesz, że łatwo nie będzie. Potem dokładasz „Przełamując Fale” i ryczysz całą noc, nie wiadomo po co i dlaczego. Rano bolą cię oczy, bo masz tak spuchnięte, że nawet otworzyć nie możesz. Boisz się wychylić spod kołdry, a co dopiero spojrzeć w lustro. Chciałabyś zjeść wszystko co możliwe, ale sama nie wiesz na co tak naprawdę masz ochotę. Mogłabyś tyle ciekawych dań przyrządzić, ale ci się zwyczajnie nie chce. Zjadłabyś coś jednocześnie słodkiego, jak i gorzkiego, mokrego ale żeby miało ciekawą konsystencję. Do tego może lekko kwaśne i jednak nie tak do końca słodkie. Ma być takie pyszne i w ogóle. Jeśli tak masz, to wiem co byś chciała zjeść. Tort z bitą śmietaną i mascarpone, nasączony kawą i przełożony dżemem z czarnej porzeczki. Masz na to najwyżej 15 minut, potem możesz wracać pod kołdrę i dalej się użalać nad sobą ;)

ROBIMY TORT

Na początek upiecz biszkopt. Nic prostszego. Albo nie. Nawet nie myśl o pieczeniu biszkoptu. Wiadomo, że nie wyjdzie. To prawie pewne. A jak już nie wyjdzie, to będziesz rzucać tym zakalcem po całej kuchni, łzami zalana i jeszcze bardziej nieszczęśliwa. Zaczniesz sobie myśleć, że nic nie umiesz zrobić, nawet nieszczęsnego biszkopta. Olej to. Idź do sklepu i kup gotowe spody. Biszkopt sobie upieczesz jak już dostaniesz okres i nie będzie zagrożenia, że twoje całe i tak kiepskie samopoczucie legnie w gruzach przez to zasrane ciasto.

Zatem masz już spody. Weź 500 ml. serka mascarpone, 500 ml. śmietany kremówki. Pamiętaj, żeby nie było potem płaczu i szarpania włosów – śmietana musi być bezwzględnie mocno schłodzona. To podstawa sukcesu. I teraz kolejna ważna rzecz. W necie możesz trafić na różne sposoby. Ja przetestowałam sposób z forum cukierniczego. Tak, tak, pewnie się zastanawiasz co tam robiłam. Nie mam pojęcia i nie odtworzę tego ciągu logicznego, który mną kierował, żeby tam trafić. Wracając do kremu… Wlej śmietanę i serek razem do naczynia. Zacznij ubijać, dodaj trochę cukru waniliowego. Ile, ile… ile lubisz po prostu. Dorzuć ze dwie łyżki cukru pudru i miksuj. Miksuj do momentu aż krem będzie na tyle „sztywny”, że po odwróceniu naczynia do góry nogami nie będzie się wylewał. Uważaj, żeby nie robić tego za długo, bo zacznie ci się masło wytrącać, a po cholerę ci teraz słodkie masło. Bo przecież będzie słodkie, dodałaś już cukier.

Zrób sobie wcześniej kawę, najlepiej z ekspresu albo kafeterki. Ale jak nie masz, to wszystko jedno. Zrób jakąkolwiek. Nasącz delikatnie jeden spód. Tak, wiem że nalałaś za dużo. Zjedz go albo wywal. Nasącz drugi spód, już wiedząc, że nie można za dużo tej kawy nalać. W zasadzie w opakowaniu masz trzy krążki, a potrzebujesz dwa, zatem nawet lepiej, że ten pierwszy nie wyszedł. Na dobrze (ale nie za bardzo) nasączony spód połóż grubą warstwę najlepszego na świecie kremu. Nie żałuj on jest na tyle sztywny, że możesz zaszaleć. Połóż kolejny krążek biszkoptu i posmaruj na wierzchu powidłami albo dżemem z czarnej porzeczki. Koniecznie z czarnej porzeczki jest kwaskowaty, co idealnie zrównoważy smak. Połóż kolejną warstwę najlepszego na świecie kremu. Aaaaaa zostało ci pewnie tego kremu… To daj dziecku, chłopu, kogo tam masz na stanie. Garnek daj wylizać kotom jak posiadasz i nie udawaj, że to niehigieniczne – ileż to razy kot ci ukradkiem talerz wylizał. Ciasto wstaw do lodówki, jak jesteś w stanie jeszcze chwilę poczekać. Po jakimś czasie jest lepsze. Ale w sumie, to możesz sobie trochę zjeść, a to lepsze zjeść potem jeszcze raz przecież ;)

Tak podsumowując, to potrzebujesz: spody (chyba, że zaryzykujesz w tym stanie pieczenie samodzielne biszkoptu), śmietanę kremówkę, serek mascarpone, cukier puder, kawę, dżem z czarnej porzeczki. I to w zasadzie wszystko.

Jeśli masz lepszy sposób na PMS-a to koniecznie się podziel.

Spłodziła: Baba jedna