Ostrygi w Chorwacji
Cieleśnie

Mule, ostrygi i Peka, czyli bardziej kulinarna strona Chorwacji

Wszystko pięknie, ładnie – Chorwacja, morze, wakacje i jacht, ale jeść coś trzeba. Bloger też człowiek. Na szczęście bosforowy skiper, oprócz przygód czysto żeglarskich, zapewnia nam całą gamę atrakcji kulinarnych. Dzielimy się zatem.

Ostrygi i Mule (wrażenia Baby Jednej)
Niewątpliwą atrakcją na takim wakacyjnym rejsie jest szansa zobaczenia miejsc, których nie ma możliwości poznać korzystając ze "stacjonarnego" wypoczynku. "Widokówkowe" morze i przestrzeń to jedno. Możliwość podpłynięcia do hodowli muli i ostryg, to drugie.
 
Prymitywna konstrukcja "barakowa" i całe mnóstwo "kamieni" unoszących się na wodzie, to pierwsze co rzuca się w oczy. Kamienie na wodzie są dość osobliwym widokiem, ale tylko do momentu kiedy ktoś mądrzejszy stwierdza, że to wielkie kawałki styropianu... Wśród tych elementów pływa pan na niewielkiej łódeczce. Podpływamy, zamawiamy i za chwilę dostajemy wielki wór muli, "kamyczki" do wiaderka z wodą i reklamówkę muszli – na pamiątkę ;)
 
Ostrygi (czyli te kamyczki z wiaderka) należy pożreć niemalże żywcem. To był dla mnie największy problem. Po dokładnym oczyszczeniu kładziemy je na talerzu, oddzielamy widelcem od muszli i skrapiamy cytryną. Zawartość widelca umieszczamy w otworze gębowym. Zapewniam – nie ruszają się w ustach.
Przyrządzenie muli wymaga trochę więcej zachodu. Miał być przepis, to będzie :) Na początek trzeba je dokładnie oczyścić. Potem przygotować wieeeeelki gar (nasza ekipa liczy osiem osób, zatem czyszczenia jest sporo i gar musi być obszerny). Przygotowujemy sos z aromatycznych warzyw i ziół oraz wina. Na wrzące wino wrzucamy mule i czekamy aż się otworzą – w zależności od ilości muli gotujemy trochę dłużej, lub krócej. Te, które pozostają zamknięte niestety musimy wyrzucić. Potem już tylko pozostaje rzucić na talerz i podać ze świeżym chlebem.
Pycha :)
 
Składniki:
- mule :)
- papryczki ostre
- słodka papryka
- pomidory
- cebula
- świeży rozmaryn
- wino (u nas było czerwone)
- inne przyprawy do smaku – absolutnie żadnej soli ;)
Peka (wrażenia Baby Drugiej)
To wyjątkowa regionalna potrawa, której najprawdopodobniej nigdzie indziej nie masz szansy spróbować. Aby zakosztować tego specyfiku należy zamówić danie na około dwie godziny przed planowanym posiłkiem. Nazwa pochodzi od pokrywy, pod którą dusi się ośmiornicę lub inne mięso. Co ważne, odbywa się to na palenisku. Pekę przykrytą specjalnymi pierścieniami przysypuje się żarem i popiołem z ognia (pierścienie mają za zadanie zatrzymać zsuwanie się żaru).
W tak przygotowanej ośmiornicy rozsmakowaliśmy w tawernie... w Prvicu – na wyspie bez samochodów (ale o tym w jednym z kolejnych postów). Moje wcześniejsze doświadczenia związane z ośmiornicami nie były zbyt udane – zapamiętałam z nich głównie twardą i gumowatą konsystencję o bliżej nieokreślonym smaku. Tutejsze mięso "ośmiornicze" (ośmiorniczyna?) na szczęście pozostawiło po sobie całkowicie inne wrażenia. Wygląda na to, że to właśnie  dzięki sposobowi jego przyrządzenia - wcześniejszemu powolnemu zamrożeniu i rozmrożeniu (co podobno jest sekretem pozbycia się żylastości i twardości tkanek), a następnie długiemu duszeniu w ziemniakach, czosnku i pomidorach. Wszystko to sprawia, że mięso jest kruche i miękkie, a danie pachnie, wygląda i smakuje wyśmienicie.
Tuńczyk
Tuńczyka do tej pory jadłyśmy tylko w wersji "puszkowej" i nigdy nie byłyśmy nim zachwycone. Tutaj na pierwszy obiad, za poleceniem skipera, zamówiłyśmy filet z tuńczyka. Wrażenia kulinarne nie do przecenienia. Polecamy, polecamy i już :)

A Ty jakie chorwackie smaki polecasz?

Spłodziły: Baby