manicure winylowy
Cieleśnie

Manicure winylowy

Odpryśnięty lakier na paznokciach z pewnością znalazłby się w moim TOP 10 rzeczy błahych, a wkurzających. Jeśli podobnie reagujesz i w dodatku nie chce Ci się wiecznie poprawiać manicure, to być może właśnie znalazłaś rozwiązanie.

Historia moich pazurów jest długa, różnorodna, gdzieniegdzie utkana małymi dramatami.

Skrótowa relacja z ostatnich 10 lat: otóż w tym czasie zdarzyło mi się nosić tipsy wszelkiego rodzaju,  wyklejać jedwabiem, żelować naturalną płytkę, odkleić częściowo 2 paznokcie od łożyska, a także modelować do zdjęć na potrzeby czasopism o manicure w naprawdę baaaardzo długich tipsiorach (pozowały same dłonie, rzecz jasna ;)) Nie skusiłam się jednak na ostatni hybrydowy hit, bo już od jakiegoś czasu dałam sobie spokój z zabiegami, które wymuszają regularne powtarzanie - a odrosty wywołują u mnie podobną reakcję, co odpryski.

Na malowanie winylowe natrafiłam zupełnie przypadkiem u kosmetyczki. Miałam zamiar zrobić tylko tradycyjny manicure, bo moje skórki wołały o pomstę do nieba, ale zostałam namówiona na wypróbowanie metody, o której nigdy wcześniej nie słyszałam. Efekt miał się utrzymywać przez tydzień. Podeszłam do sprawy dość sceptycznie, bo jakoś nie chciało mi się wierzyć, że jakiś lakier, nawet zabezpieczony topem może tyle wytrzymać - w moim przypadku zazwyczaj po 3-4 dniach jest już po wszystkim, bez względu na markę lakieru. I wyobraźcie sobie, że lakier trzymał się płytki przez 2 tygodnie bez najmniejszego odpryśnięcia. Jedyne, co zauważyłam, to lekkie starcie na końcówkach. Musiałam w końcu go zmyć ze względu na odrost. Takim wynikiem mogły się u mnie poszczycić jedynie paznokcie żelowane, które trzeba było co 3 tygodnie uzupełnić lub spiłować. A tutaj, uwaga: lakier usuwasz zwykłym zmywaczem! Nie schodzi co prawda błyskawicznie, ale możesz to bez problemu i szkody dla płytek zrobić sama i nie potrzebujesz żadnych ostrych specyfików ani piłowania.

vinylux

Lakier, który miałam na paznokciach to Vinylux marki CND. Nakłada się go na suchą płytkę, bez żadnej bazy, zabezpiecza top coatem i utwardza w naturalnym świetle przez około 10 minut. Paleta kolorów jest spora i na pewno znajdziesz coś dla siebie.

Wady? Niestety są. Nie jest to tania impreza, bo za zestaw (lakier + coat) trzeba zapłacić w regularnej cenie około 120 zł (na allegro można jednak znaleźć taniej). Ale jeśli kolory nie nudzą Ci się zbyt szybko i uważasz, że Twój święty spokój jest tego wart, to powinnaś być zadowolona z zakupu :) Z uwagi na to, że chyba nigdy nie udało mi się zużyć do końca standardowej butelki lakieru zanim nie zgęstniał, ja sobie taki zakup daruję i pozostanę przy sporadycznych zabiegach u kosmetyczki (koszt około 50 zł).

Druga rzecz, to dość ciężkie rozprowadzanie. Trzeba nałożyć 2 równomierne warstwy, a z tego, co zauważyłam, lakier potrafi się smużyć, więc osoby nie mające wprawy w malowaniu mogą mieć problem (przynajmniej w przypadku ciemnych kolorów).

Ze swojej strony zdecydowanie polecam, choćby skuszenie się na pojedynczy zabieg w salonie np. przed ważnym tygodniem - gdy musisz mieć ładne paznokcie, a niekoniecznie będziesz miała czas na poprawki - to naprawdę dobra alternatywa żelowania i hybryd.

Spłodziła: Baba druga