hity 2012
Cieleśnie

Kosmetyczne Hity 2012 Baby Drugiej cz. I - Pielęgnacja twarzy

Jako, że uzbierało mi się w tym roku sporo naprawdę ciekawych kosmetyków, postanowiłam się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami. Produktów jest kilkanaście, więc podzieliłam przegląd na dwie części. Zapraszam do polemiki lub/i wymiany informacji ;)

Płyn micelarny, Perfecta - jest ich kilka, wszystkie tak samo dobre. Bez problemów radzi sobie z każdym makijażem. Dla mnie to tańszy odpowiednik płynów micelarnych Biodermy - naprawdę, nie widzę żadnej różnicy w działaniu. W odróżnieniu od innych płynów ze swojej półki cenowej nie pieni się i jest dość wydajny.

Cena: 13 zł

 

Amino Bio Cream,  Arkana - Krem, który porządnie nawilża, odżywia i nie zapycha w strefie T . Nareszcie. Używam  tylko na noc, mam jakieś przeświadczenie, że lepiej wtedy działa. Bogaty skład z aminokwasami. Zapachu praktycznie żadnego, i dobrze. Co najważniejsze - po około tygodniu-dwóch zauważyłam wyraźną poprawę nawilżenia, a w tej chwili (po kilku miesiącach stosowania) mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że moja cera po prostu lepiej wygląda. Jest świeższa, bardziej promienna - wcześniej  zmagałam się z jej zmęczeniem i szarością. Krem kupicie u kosmetyczki. Cena dość wysoka, ale warto.

Cena:  89 zł

 

Łagodzący żel do mycia twarzy, Organique – dostałam go w bardzo trafionym prezencie od Baby Jednej :) Najdelikatniejszy, a zarazem najskuteczniejszy z dotychczasowych. Doskonale się pieni, świetnie zmywa  makijaż (także oczu) i pozostawia fantastyczne uczucie świeżości (wiem, jak bardzo sloganowo to brzmi, ale taka prawda ;) ) Cudownie pachnie, jakby białymi kwiatami. Nie zawiera żadnych szkodliwych dla skóry składników. A do tego ma świetne, funkcjonalne opakowanie – przekręcasz i już! Szukajcie go w sklepach Organique.

Cena: 76 zł

 

Peeling i maska 2 w 1 Ryż z ogórkiem, Ava - o tym produkcie rozpisywałam się w osobnym poście, zapraszam więc tutaj.

Cena:  ok. 25 zł

 

Szmatka muślinowa Liz Earle – to będzie spowiedź sceptyka. Bardzo długo nie wierzyłam, że ten niepozorny kawałek materiału może cokolwiek  zdziałać. Ale obejrzałam kilka filmów na YouTube i w końcu się skusiłam. Żałuję, że tak późno!  Nic lepiej nie wygładza i oczyszcza twarzy jak ona. Od czasu jej zakupu prawie nie używam peelingów. Świetna też do zmywania maseczek. Trzeba tylko zdecydowanie pilnować jej czystości i prać co najmniej 2 razy w tygodniu. Dlatego najlepiej wyposażyć się w kilka sztuk. Znajdziecie ją na Allegro.

Cena: ok. 15 zł

 

Pomadka do ust z maliną nordycką, Neutrogena – przez wiele lat używałam tylko sztyftów do ust Nivea, ale ostatnio odbiegłam od normy (tak po prawdzie, to przyczynił się do tego mój mąż, który zniecierpliwiony moim długim zastanawianiem się nad wersją zapachową pomadki złapał pierwszą z brzegu i odciągnął mnie od stoiska. Stwierdziłam, że może rzeczywiście przetestuję coś nowego ;) ). Nie wiem, czy to zmiana tak dobrze wpłynęła na stan moich ust, czy rzeczywiście ten produkt jest lepszy – w każdym razie nie mam żadnych zastrzeżeń. Usta są gładkie i miękkie przez wiele godzin i na dodatek się nie kleją – a to częsty problem w przypadku innych pomadek ochronnych. Zapach przyjemny.  

Cena: ok. 9 zł

Reszta ulubieńców jutro :)

Spłodziła: Baba druga