karmelizowana cebula
Cieleśnie

Karmelizowana cebula na dwa sposoby

Po raz pierwszy trafiłam na ten osobliwy chutney w warszawskiej Aioli, niedługo potem w Banialuce. Pyszny dodatek z nie wiadomo czego. Nie wiadomo czym okazała się czerwona cebula. Pomyślałam sobie, że w sumie to nie może być trudne do zrobienia. Pogrzebałam w trochę w necie znalazłam kilka przepisów, kupiłam 1,5 kilo czerwonej cebuli, po czym pokombinowałam i wymyśliłam dwie swoje propozycje.

Poniżej dwa przepisy na karmelizowaną cebulę, którą możesz podawać z mięsem, serami lub z samym pieczywem.

Karmelizowana cebula z miodem
- 0,75 kg czerwonej cebuli pokrojonej w takie "pół plastry"
- oliwa
- jedno jabłko
- łyżka miodu
- łyżka cukru
- łyżka octu balsamicznego
- sól, pieprz

Karmelizowana cebula z syropem daktylowym
- 0,75 kg czerwonej cebuli pokrojonej w takie "pół plastry"
- oliwa
- łyżka syropu daktylowego
- łyżka cukru
- łyżka octu balsamicznego
- sól, pieprz, cumin

Rozgrzej na dużej patelni niewielką ilość oliwy i rozłóż pokrojoną cebulę. Około 15- 20 min. smaż na małym ogniu i co jakiś czas mieszaj, tak żeby cebula była zeszklona a nie spalona. We wszystkich przepisach jest napisane, żeby mieszać cały czas. Ja jestem leniwa i nie wyobrażam sobie stać nad patelnią dwadzieścia minut i mieszać. Przemieszałam parę razy i nic się nie stało.

Jak już cebula będzie miękka i dobrze zeszklona dodaj starte jabłko (tak jak w pierwszej wersji) lub nie, tak jak w drugiej wersji ;) Dodaj cukier i miód lub syrop i posmaż jeszcze kilka minut. Dopraw solą i pieprzem – możesz dodać trochę cuminu (niektórzy dodają rodzynki, ja się nie odważyłam). Na koniec daj ocet balsamiczny i podduś jeszcze chwilę. Przełóż chutney do słoików i ostudź. Tak przyrządzoną cebulą możesz się cieszyć mniej więcej dwa tygodnie. Jeśli nie zjesz wcześniej :)

Spłodziła: Baba jedna