Cieleśnie

Jesienna herbatka – babowa wersja

Zainspirowana przepisem na rozgrzewającą herbatę, zamieszczonym na Skutecznie Tv, postanowiłam sama wymyślić swoją wersję. Pogrzebałam w przepastnej szafce kuchennej, wygrzebałam składniki, które uznałam za interesujące i przyrządziłam zimową herbatę a la Baba Jedna.

 

Co wygrzebałam:

  • cytryna (obrałam i skroiłam pół),

  • cynamon (jedna laska),

  • czarna herbata masala (skład widać na zdjęciu, ilość - półtora łyżki stołowej),

  • rodzynki (garść),

  • szczypta przyprawy do grzańca,

  • kilka goździków,

  • miód (ciężko powiedzieć ile – nalałam "na oko"),

  • zimowy syrop z imbirem, cynamonem i goździkami,

  • ulubiony kubek (niezbędny)

Przygotowanie tajemniczej mikstury:

  • nasypać herbatę do french pressu (tak, to służy do parzenia kawy, ale ja używam również do herbaty a nawet do pienienia mleka),

  • wrzucić laskę cynamonu, goździki, przyprawę do grzańca i rodzynki,

  • zalać wrzątkiem,

  • po około 5 min. dodać miód i syrop,

  • na koniec wrzucić cytrynę i porządnie przydusić ;)

  • nalać do ulubionego kubka.

Pewnie fajnie by było dodać ze dwa, trzy plastry pomarańczy, ale akurat nie miałam (nastepnym razem ;)

Mam taką zasadę, której zawsze się trzymam. Żadna, nawet najlepsza gatunkowo herbata, nie będzie smaczna w brzydkim kubku lub (jeszcze gorzej) w szklance. Herbatę należy pić w ładnym kubku lub eleganckiej filiżance. Nie widzę innej opcji i już!

No i bohater opowieści ;) mój ulubiony kubek, ręcznie malowany, nabyty na Jarmarku Dominikańskim, o którym pisałam tu.

Spłodziła: Baba jedna