Peelingi cukrowe
Cieleśnie

Jedwabisty peeling od Arkany vs Bloom Essence od Organique - Różowe starcie

Wbrew tytułowi, starcie dotyczy tylko martwego naskórka. Przedstawiam Wam dwa świetne peelingi do ciała stworzone przez polskich producentów. Oba warto wypróbować - oba z różnych powodów.

Jeśli chodzi o kondycję skóry ciała, to muszę przyznać (odpukać w niemalowane), że nie mam większych problemów. Zazwyczaj jest wystarczająco nawilżona, cellulit w widocznym stadium na szczęście nie występuje, rozstępów brak. Kiedyś przez lata zmagałam się z rogowaceniem okołomieszkowym, ale i to przeszło. Nie potrzebuję więc póki co cudotwórczych produktów - wystarczy ścieranie i nawilżanie. O ile smarowanie często traktuję po macoszemu, o tyle peelingowanie kocham i mogłabym to robić przy każdej kąpieli - wiem, że nie wolno, więc ograniczam się do dwóch razy w tygodniu.

Od zawsze byłam wielbicielką porządnego ścierania, więc im większy "zdzierak" w roli peelingu,tym przyjemniej dla mnie. Po prostu uwielbiam masaż na bazie drapiącego cukru, kawy czy soli. Oba produkty spełniają ten warunek, więc jeśli wolisz delikatne mizianie, to nie są one dla Ciebie. Jeśli tak jak ja, stoisz po drugiej stronie barykady, zapraszam niżej :)

Arkana - Silky Body Peeling / Jedwabisty peeling do ciała

jedwabisty peeling Arkana


Po uchyleniu wieczka poczujesz intensywny zapach... sama nie wiem czego :) W każdym razie aromat raczej z tych kwiatowych i eleganckich, kojarzy mi się z płatkami róż w cukrze, które można kupić w słoikach. Konsystencja jest żelowa - dość lejąca, na skórze rozprowadza się bardzo dobrze. Rolę ścieracza pełni tutaj cukier w połączeniu ze zmielonymi pestkami żurawiny. Poza tym w składzie znajdziesz też jedwab oraz bogaty w aminokwasy ekstrakt z perły. Daje efekt świeżej, wygładzonej i oczyszczonej skóry. Wybierz go, jeśli preferujesz peelingi, które nie pozostawiają tłustej warstwy - ten zdecydowanie tego nie robi. Dzięki temu każdy preparat nawilżający czy ujędrniający stosowany po tym peelingu będzie się wchłaniać doskonale i lepiej działać.

Organique - Bloom Essence / Body sugar peeling

Organique Bloom Essence peeling


Ten produkt gości w mojej łazience już chyba trzeci rok i nadal mi się nie znudził (co jest u mnie rzadkością). Uwodzi obłędnym zapachem świeżych kwiatów, jak i cała seria Bloom Essence. W odróżnieniu od poprzednika, tutaj mamy do czynienia ze zbitą i gęstą konsystencją, co jednak nie przeszkadza w aplikacji - dzięki podkładowi z oleju sojowego i masła Shea. Masujemy się dużymi kryształkami cukru, więc efekt ścierny jest jak najbardziej satysfakcjonujący. Wśród składników aktywnych wymieniane są także wosk pszczeli, ekstrakty z wiśni, babki lancentowatej i lilii wodnej, co z pewnością dobrze zrobi właścicielkom skóry wrażliwej. Z kolei ten produkt będzie idealny dla tych, co im się nie chce smarować balsamem (brzmi znajomo) - masło Shea w składzie zrobi swoje, skóra będzie idealnie gładka i miękka.

peelingi cukrowe

Oba te różowe cuda goszczą w mojej łazience od jakiegoś czasu i zazwyczaj nie mogę się zdecydować, na które z nich mam ochotę. Ale, rzecz jasna, chętnie zapoznam się z Waszymi rekomendacjami :)

Spłodziła: Baba druga