kosmetyki do pielęgnacji twarzy
Cieleśnie

Jak pielęgnuję cerę wrażliwą i walczę ze starością

Nie mam dobrych wieści dla posiadaczek cer wrażliwych i naczyniowych. Na starość skóra robi się jeszcze bardziej wrażliwa i na potęgę bardziej naczyniowa… Możesz cuda wyczyniać. Biegać do najlepszych specjalistów, wróżek, zielarek, szamanów, możesz moczyć gębę w smole, wkładać do zamrażalki i jeszcze inne bezsensowne rzeczy wyprawiać – tak już będzie i już. Dobre wieści są takie, że można zminimalizować nieco ten efekt, tak żeby poczuć się lepiej ze samą sobą, godnie i pachnąco się starzeć. Można trochę „zaimpregnować” tę nieszczęsną skórę. Tak, tak, dokładnie tak jak buty. Zawsze to trochę lepiej wygląda i na dłużej wystarczy. Jak to zrobić?

Pierwsza złota rada jest prozaiczna. Codziennie i dokładnie ją myj. Zdziwiona? No cóż, wielkich odkryć nie poczyniłam. Tutaj sprawdź, czy na pewno to robisz prawidłowo.

Tutaj i tutaj możesz poczytać o moich wcześniejszych bojach z nieco młodszą ale niezmiennie wrażliwą i naczyniową skórą.

A teraz przechodzę do rzeczy i polecam Ci gorąco kilka sprawdzonych specyfików, którymi śmiało gębę smarować możesz.

Na pierwszy ogień tołpa. Pisałam już o ich kosmetykach nieraz, niezmiennie je uwielbiam. Tak zwana dobra jakość, za rozsądną cenę. O składach i sposobie zastosowania poczytasz bez problemu na ich stronie. Ja Ci tylko napiszę, że łagodnie i przyjemnie pachną. Dodam, że mają dobrze „wchłanialne” konsystencje. Wspomnę, że działają… serio. Świetnie łagodzą podrażnienia, uelastyczniają skórę i nadają blasku. To enigmatyczne stwierdzenie, często nadużywane przez marketerów. Ale jak to inaczej ująć? Po prostu po ich zastosowaniu skóra wygląda na wypoczętą, to chyba tak bardziej po ludzku brzmi.

kosmetyki tołpa


Na drugi ogień Dottore. Też już pisałam o tej marce. Stosunkowo świeża na rynku, ale warta uwagi. Ceny nie należą do najniższych, za to kosmetyki zacne. Tu, o dziwo, zastosowałam krem z kwasem glikolowym (8%) i efekt mnie całkowicie zaskoczył. Nie piekło i nie miałam silnego uczucia ściągania, jak to zwykle po kwasach. A, że pomimo nadwrażliwości i nieszczęsnej suchości skóry powinnam mieć spokój z wykwitami… to natura i w tym przypadku mnie nie oszczędziła. Niestety mam i takie atrakcje. Po tym kremie zdecydowanie mniej, a to rzadkie, zatem polecam z czystym jak górski strumyk sumieniem. Efekt nadania blasku skórze też zauważam ;)

krem dottore


Na koniec Organique. Maseczka obłędnie pachnąca melonem, mam jakąś słabość do tego zapachu. Dobrze nawilża i wygładza. Daje efekt delikatnego rozjaśnienia i również rozświetla. Tak... w pewnym wieku to zaczyna być baaaaaardzo istotne. Nie szczypie, nie ściąga, za to (ładnie ujmując) relaksuje skórę. Taki mini rytuał spa.

maseczka Organique

Tyle na dziś. Jeśli masz podobną skórę i chcesz coś dodać, to wal śmiało. A nawet zachęcam.

Spłodziła: Baba jedna