mity o urodzie
Cieleśnie

50 mitów o urodzie - warto zajrzeć

Od 18 lat jestem związana z branżą kosmetyczną. Boszszszsz nawet nie zdawałam sobie sprawy jaki to spory kawał czasu. Przez pół życia słuchałam o najróżniejszych „pseudokosmetycznych” wynalazkach, oraz „cudownych” sposobach na najdziwniejsze problemy skórne, oczywiście również i na te, których faktycznie nie ma. O tym jak groźne są kremy ze składnikami aktywnymi dla młodych skór, o tym jak to marki premium dodają podstępnie substancje uzależniające do swoich produktów, żeby już więcej po inne nie sięgać. O wyjątkowo zbawiennej mocy płynów micelarnych, o wyższości naturalnych substancji, nad syntetycznymi. O codziennym wcieraniu oliwy, czosnku, cytryny, tudzież spirytusu salicylowego. Wachlarz tych cudów otwierał przede mną coraz więcej ludzkich pomysłów. Myślę, że mogłabym uzbierać niezłe tomiszcze. Ktoś mnie jednak ubiegł z tym pomysłem. Może to i lepiej, zdajesz sobie sprawę ile to roboty napisać taką książkę?

50 mitów

 

Niedawno wydawnictwo Galaktyka, wydało baaaaaaaaaaardzo ciekawą pozycję – 50 mitów o urodzie. Dwie kobiety (lekarz, kosmetolog oraz blogerka urodowa) postanowiły rozprawić się z najpopularniejszymi mitami związanymi z szeroko pojętą tematyką beauty. Książka jest bardzo zgrabnie „posegregowana”, podzielona na 5 części i 50 rozdziałów. W każdym z nich autorki wzięły pod lupę jeden mit i rzetelnie się z nim rozprawiły. Myślę, że to absolutny hit, po który powinna sięgnąć każda „urodomaniaczka”. Dodatkowym atutem pozycji jest ciekawy język, taki „łatwo przyswajalny". Książki nie musimy wcale czytać w całości, możemy sobie w niej znaleźć tylko, to co nas interesuje. Ja z zainteresowaniem przeczytałam całą. Tobie też polecam.

Co w niej znajdziemy?

Na przykład jak walczyć z cellulitem, biorąc pod uwagę fazy cyklu miesiączkowego. Czemu producentom nie opłaca się robić lepszej jakości próbek. To jeden najczęściej słyszanych przeze mnie mitów - "Próbki są zawsze lepsze od samego kosmetyku". Absolutnie nie zgadzam się z tym twierdzeniem, oczywiście nie piszę tego, bo tak i już. Pracowałam w firmach produkujących kosmetyki i zgadzam się z autorkami książki – to się zwyczajnie nie opłaca. Książka jest naprawdę kompendium wiedzy z zakresu urody. Autorki zebrały w niej najpopularniejsze mity, ale i takie dość osobliwe. Na przykład o tym, że na wsi kremy są niepotrzebne, albo o tym, że woda termalna ma zbawienne działanie. Sięgnij po tę lekturę - warto.

A Ty jakie znasz mity urodowe? 

Spłodziła: Baba jedna