Być czy bywać

Wąż mnie opluł, buty przemokły, mam głupią czapkę i udane ferie

Wszyscy jeżdżą w góry na narty, ale ja po pierwsze nie jestem "wszyscy", po drugie mój pierwszy mąż brzydzi się sportem, po trzecie pierworodny też niekoniecznie zachwyca się nartami i w sumie ja też nie muszę. Dlatego pojechaliśmy do Szklarskiej Poręby połazić. Wyjechaliśmy z Wrocławia delikatnie mówiąc - nieprzygotowani, bo to przecież blisko i skoro u nas tak sucho i ładne słoneczko, to kto by pomyślał, że tam taki śnieg. W sumie każdy by pewnie tak pomyślał, oprócz nas. Po pierwszych pięciu minutach spaceru tak mi było zimno, że za namową małżonka zaczęłam szukać stoiska z czapkami. Niestety w każdej możliwej czapce (co roku robię podejście) wyglądam jak siedem nieszczęść, więc kupiłam najgłupszą z możliwych, żeby nie zwracać uwagi na moje paskudne fizis a na samą czapkę zaopatrzoną w uszy i dyndający ogon. Po kolejnych kilku krokach moje podeszwy (coś musiało być z nimi wcześniej nie tak) wypełniły się śniegiem, ale co tam.

Niestety bezproduktywne łażenie pierworodnemu się niespecjalnie podoba, zatem trzeba było wymyślić coś jeszcze. Wybraliśmy się do Dinoparku. Oczywiście wszystko zasypane, żywej duszy nie widać, ale otwarte. Ale czad! Gdyby nie potomstwo, wstyd trochę by się było tam wybrać, na szczęście posiadam i mogę chodzić do miejsc, gdzie tzw dorosłym nie wypada. Oglądanie zaśnieżonych dinozaurów i całej zasypanej śniegiem indiańskiej wioski, to naprawdę całkiem niezła zabawa :) Do tego wszystkiego kino 6D. Tak – brzmi to trochę absurdalnie. W kinie każą nam głęboko usiąść w fotelach i uważać, żeby komórki i klucze z kieszeni nie powypadały. Nakładamy okulary, gasną światła i wsiadamy do wirtualnej kolejki. Zjeżdżamy do krasnoludzkiej sztolni, kto lubi fantasy może sobie wyobrazić klimat. Czujemy powiew zimna i zapach piwnicy. Fotel szarpie na wszystkie strony, zjeżdżamy w dół z zawrotną prędkością, jakiś niedźwiedź na nas skacze, lecą belki ... Na koniec pojawia się zza zakrętu wielka głowa węża i pluje na nas !!! Fuuuuuu – jesteśmy zachwyceni. Lubię takie wypady

Spłodziła: Baba jedna