Być czy bywać

Spacer po górach na koturnach i pogawędka z prawdziwym bacą

Nieuchronnie zbliża się jesień, nic nie poradzimy, marudzenie też nic nie pomoże – zatem proponuję cieszyć się, że nadchodzi sezon na weekendy w górach. Oczywiście jak dysponujesz większą ilością czasu, to możesz tam spędzić i tydzień, ja poprzestanę na weekendzie ;)

Wyobraź sobie, że wstajesz rano, nic nie musisz, pomimo tego, że jest niewiele po siódmej, jesteś mega wyspana. Przeciągasz się, prostujesz nogi, wyglądasz przez okno – a taaaaaam góry. Aaaaaa cudownie – mogłabym tak cały czas. Swoją drogą zastanawiam się, czy górale też tak się cieszą każdego dnia.


Absolutnie zachwycona i wniebowzięta opowiem Ci o miejscu, które niedawno odkryłam i na pewno nie omieszkam tam wrócić. Polecam obiema "ręcyma" i już. Wierchomla Mała, niewielka i urokliwa miejscowość pomiędzy Muszyną a Piwniczną - Zdrój. Mieści się tu nowoczesna stacja narciarska (działająca od sezonu 1997/98) z 10 wyciągami (w tym jeden z najdłuższych w Polsce wyciąg krzesełkowy (1600 m)), którym pomimo lęku wysokości odważyłam się pojechać! Ani tu tłoczno, ani zbyt komercyjnie, a widoki urocze i powietrze świeże.

Wiki mówi o licznych atrakcjach turystycznych w tym miejscu: stare połemkowskie chaty, liczne źródełka, jaskinie pod górą Pusta Wielka, grillowiska, pole do gry w paintball, skałki do wspinania, szlaki turystyczne piesze i rowerowe, basen kryty, park linowy ze ścianką wspinaczkową, bacówka nad Wierchomlą, niedaleko schronisko Na Hali Łabowskiej, trasa piesza i rowerowa na Jaworzynę Krynicką, skąd można zjechać koleją gondolową do Krynicy. W zimę narciarze mogą przemieszczać się systemem wyciągów do Muszyny – Szczawnika.

Mi zdecydowanie wystarczył górski widok i pogawędka z bacą + smak świeżo zrobionego oscypka popijanego żentycą - BEZCENNE.

 

KOTURNY
Jako, że wybierałam się na wyjazd służbowy i do tego z przyczyn niezależnych miałam jakieś 15 min. na spakowanie torby - z góry założyłam, że czegoś zapomnę (zawsze tak mam). Jednak moja niefrasobliwość tym razem przekroczyła granice brawury. W połowie drogi zorientowałam się, że mam na sobie sandały na koturnie (i żadnych innych butów w torbie), do tego nie mam ani kurtki, ani bluzy. Bluzę można pożyczyć, buty nie bardzo ...
Wyobraź sobie, że jedziesz wyciągiem, jedziesz, jedziesz i jesteś na górze. Patrzysz na jeden z najpiękniejszych krajobrazów górskich, jaki w życiu widziałaś i nagle zdajesz sobie sprawę, że musisz zejść i masz koturny. Próbowałam je ściągnąć, ale niestety w połowie drogi była bacówka. A jak baca to i owce, a jak owce to i łąka zanieczyszczona ... Najlepsze jest to, że jak opowiadałam o moim stresie, że skręcę kostkę i przyjedzie pogotowie, że to taki straszny obciach w tych butach. Usłyszałam – Obciach? A co? Nogi miałaś nieogolone?
Ale za to, to uczucie na dole, że dałam radę – JESTEM KRÓLOWĄ ŚWIATA :)))

 

BACA
W połowie drogi na szczyt znajduje się takie wyjątkowe, archaiczne miejsce w którym mieszka prawdziwy baca. Baca jak się można spodziewać pasie owce, robi sery i snuje opowieści. Opowieści o koźle gwałcicielu łoowiec, którego musiał przywiązać, o psie, który zamiast szczekać i gryźć łooosrał turystę ... O tym jak to Unia utrudnia życie śrubując przepisy i jak to kiedyś było inaczej i lepiej. Warto zajrzeć do Bacy, uciąć sobie pogawędkę i zagłębić się w "Innej Bajce".

A Ty za co najbardziej lubisz polskie góry?

Spłodziła: Baba jedna