hatka hobbita
Być czy bywać

Norwegia cz. 3 - Shire, baranek shaun, łosie, Krystyna córka Lavransa i klika innych smaczków

Dzisiaj dla odmiany zapraszam Cię na małą wycieczkę po Norwegii, jeśli oczywiście się jeszcze nie znudziłaś. Kilka luźnych przemyśleń i osobliwości... To już ostatnia notka w tym temacie, zatem weź oddech i łap :)

 

Shire

 

Narodowy Park Rondane, to najstarszy park narodowy w Norwegii. A tak naprawdę, to prawdziwe Shire... pełne urzekających, małych domków, pokrytych zielenią. To jedno z moich cieplejszych wspomnień z podróży.

 

Ponoć wielką zaletą zielonego dachu jest izolacja od temperatur (wysokich latem i niskich zimą) oraz od dźwięków z zewnątrz. Trawa stanowi też ochronę dla ukrytego pod nią właściwego pokrycia dachu, które nie jest wystawione na działanie warunków atmosferycznych. Nie zaprzątam sobie tym głowy... tak po babsku skomentuję, to jest po prostu ładne :)

hobbickie chatki
shire

Baranek Shaun

 

Baranka nie widziałam ale łooooowiec w Norwegii całe tabuny. Łazi to to po drodze, dupsko sadza na jezdni i nawet na trąbienie nie reaguje. Czasem trzeba podjechać i lekko zderzakiem przesunąć. Jak by tego było mało... dzwoniącej biżuterii na szyję pozakłada i w nocy się pod oknami szwęda...

baranek Shoun
norweska owca
owce

Norweska kuchnia...

 

Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o kuchni. Niestety norweska kuchnia szału nie robi. Pomijając pyszną pieczeń z łosia i wafle (czyli takie cienkie gofry) z brązowym serem Brunost, nic tam ciekawego nie znalazłam. No dobra solona czekolada, którą można żreć bez końca, słodki ser topiony Prim, dziwne miękkie ciasto "chyba drożdżowe" z cynamonem i najlepszy na świecie sok z czarnej porzeczki. To by było na tyle.

 

A wracając do osobliwego brązowego sera, to tamtejszy przysmak z którym nigdzie indziej się nie spotkałam. Jest miękki i słodki. Brunost powstaje z serwatki, do której dodaje się mleko i śmietanę, po czym gotuje przez kilka godzin aż woda wyparuje. Zawarta w mleku laktoza krystalizuje się, mieszanka gęstnieje i zamienia się w karmel, który nadaje serowi charakterystycznego koloru, zapachu i słodkiego smaku.

norweska kuchnia

Krystyna córka Lavransa...

Krystyna to bohaterka powieści znanej norweskiej pisarki Sigrid Undset. Na podstawie książki w 1995 roku nakręcono film... Czemu o tym piszę? A to dlatego, że poniżej znajdziesz jej pomnik, który postawiono pod kościołem. Nie wiem, czy tylko mi się to wydaje osobliwe...

 

W małej miejscowości blisko Otta kręcono film... potem postawiono pomnik... hmmm

kościółek w Norwegii
kościół
Krystyna córka Lavranca

W oczekiwaniu na łosia...

Ponoć łosia można spotkać w większości lasów całej Norwegii o czym przypominają nam wszechobecne znaki drogowe. Wielki i smaczny to zwierz... Może mieć nawet do 3 metrów długości i 2,5 m wysokości w kłębie a autochtoni nazywają go królem lasu. Oczekiwaliśmy pewnego popołudnia na pojawienie się króla, zaopatrzeni w sprzęty audiowizualne... Nie przylazł...

 

Zatem łosia nie widziałam ale jadłam... oczywiście jeśli mnie okrutnie nie oszukano...

Ojjjjjjjj cokolwiek to było, pyszne :)

prawdziwy łoś
łoś, którego nie ma

Krajobrazy...

 

Widoki tam są nie do przecenienia, ponoć istnieje tajemnicza terapia dla chorych na depresję, która polega na wirtualnej wycieczce po Norwegii... ja się wybrałam offline.

cudna norwegia
promyk słońca

Kąpiel wakacyjna w Norwegii wygląda tak... a ja taki ładny strój kupiłam...

wakacyjna kąpiel

Opera w Oslo...

 

Niestety odwiedzić nie zdążyłam ale zachwycił mnie ten budynek, który jest jednocześnie "deptakiem" miejskim. Napisano już wiele mądrych słów na temat tego obiektu, zatem pozwolę sobie klika zacytować a po resztę odeślę Cię tutaj.

 

Opera jest realizacją koncepcji wybranej w 2000 roku, spośród 240 zgłoszonych do konkursu. Projekt oparto na trzech założeniach. Pierwsze z nich dotyczy usytuowania budynku na zetknięciu morza z lądem – symbolicznego i dosłownego miejsca pierwszego kontaktu Norwegii z resztą świata, co wyraża falująca ściana.Część teatru, w której produkowana jest sztuka (gdzie powstaje scenografia, sale prób itp.) nazwano fabryką. Dostępność opery i baletu dla masowego odbiorcy potraktowano dosłownie, tworząc publiczny deptak – dywan, po którym można swobodnie chodzić – od zatopionego w morzu brzegu, aż po dach opery.

Oslo

Nie będę już Cię więcej zamęczać norweskimi krajobrazami... wracam do rzeczywistości i pisania o kosmetykach, filmach, przepisach i innych przyziemnych sparawach.

Jescze raz dziękuję moim "norweskim" przyjaciołom za wspaniałą przygodę :)

Spłodziła: Baba jedna