ship wreck zakynthos
Być czy bywać

Moje małe greckie wakacje na Zakynthos

Koniec wakacji bliski, ale nie wszyscy mogą lub chcą jechać na urlop w sezonie. Specjalnie dla nich odświeżam wspomnienia z Zakynthos, bo to cudowne miejsce do zobaczenia właśnie w czasie jesieni...

Wyspę odwiedziliśmy w na przełomie września i października zeszłego roku, więc nie jest to relacja na gorąco. Ale dzięki temu mogę Wam pokazać, to co najbardziej utkwiło mi w pamięci i czego zdecydowanie nie warto sobie odpuszczać będąc na tej pocztówkowej wyspie i na co warto zwrócić uwagę wybierając się w objazdówkę.

Porto Limnionas Beach

Na Trip Advisorze to miejsce znajduje się na drugim miejscu w rankingu atrakcji wyspy i ja się z tym w pełni zgadzam. Niezwykle urocza zatoczka wśród skał, z mnóstwem zakątków idealnych do podwodnych obserwacji. Bardzo przypominająca chorwackie wyspy. Koniecznie zabierzcie buty do wody oraz maskę do nurkowania, bez nich ani rusz. Możecie się rozłożyć na jednej z kamienistych miniplaż albo skorzystać z leżaków i czytać/myśleć o niczym przez cały dzień. Po prostu magicznie!
Na miejscu jest knajpka, w której co prawda nie jadłam, ale podobno warto. Uwaga 1: zejście do zatoki jest dość strome. Uwaga 2: przyda Wam się mocniejsze auto, bo czeka Was kilka niemałych podjazdów. My mieliśmy silnik 1.0 i to nie był dobry pomysł.

Porto Limnionas
Porto Limnionas beach
Porto Limnionas View
Porto Limnionas View

Zatoka wraku / Navagio Beach

Gdy w Google wpiszecie "Zakynthos", na pierwszych zdjęciach zawsze znajdziecie Navagio Beach. To zdecydowanie najatrakcyjniejszy punkt wysypy, którego absolutnie nie możecie pominąć!

Na tę malutką plażę otoczoną klifami można się dostać tylko od strony morskiej. Nie będziecie mieć najmniejszego problemu z dotarciem do niej - w każdym porcie znajdziecie łodzie zabierające turystów w tym kierunku. Najlepiej wypożyczyć samochód, podjechać na północ wyspy i stamtąd łapać transport. My płynęliśmy około godzinki. Na miejscu powita Was obłędny kolor wody w różnych odcieniach niebieskiego i drobniutki biały żwirek. Tak, żwirek! Wbrew pozorom i temu, co widzimy na zdjęciach to nie jest miałki, biały piasek. Polecam zabrać ze sobą buty do wody, bo stąpanie po tych kamyczkach gołą stopą wcale nie jest łatwe.  Łodzie zatrzymują się kawałeczek od brzegu, więc trzeba parę kroków przejść przez wodę - najlepiej więc założyć sobie takie buty już na łódce. Ja o tym nie wiedziałam i moje pierwsze zetknięcie bosych stóp z tym żwirkiem było lekko szokujące. Co nie zmienia faktu, że z zatoki nie chce się wracać!

Zatoka widok z morza
wrak

Ów wrak jest całkowicie pokrytym rdzą statkiem przemytniczym, który rozbił się w okolicy w 1980 r. Nie wiadomo do końca, skąd wziął się na środku plaży. Według jednej z teorii ścigani przemytnicy porzucili go w najbliższej zatoce, inna głosi, że statek wyłowili sami Grecy i umieścili na plaży stwarzając tym samym atrakcję turystyczną. Legenda głosi, że aby wrócić w to miejsce, trzeba koniecznie wyskrobać coś na wraku.

Po zrobieniu tysiąca fotek przeżyjecie jedną z najprzyjemniejszych kąpieli w życiu - serio!

Aby w pełni doświadczyć tej atrakcji trzeba zobaczyć zatokę jeszcze z jednej perspektywy - z punktów widokowych. Wcześniej jednak, wracając łodzią do portu, po drodze zazwyczaj zalicza się inną przyjemność: błękitne groty z przystankiem na pływanie w towarzystwie rybek. Podobno wrażenia niesamowite - mówię  podobno, bo ja z tych niepływających ;)

Blue Caves
Błękitne groty

Z dotarciem do głównego punktu widokowego na klifie też nie powinniście mieć problemu - jest oznakowany. Taras jest naprawdę malutki i zaleca się, aby przebywały na nim maksymalnie 4 osoby. Zdecydowanie warto poczekać nawet w kolejce, bo to, co zobaczycie naprawdę zapiera dech w piersiach.

punkt widokowy
Wreck Bay Zante

Ale to jeszcze nie koniec! Idąc na prawo od tarasu, kamienistą ścieżką, obejrzycie zatokę z jeszcze lepszej persektywy (raczej nie wybierajcie się tam w klapkach, polecam jakieś buty z bieżnikiem).
Dopiero po fakcie wyczytałam, że istnieją też inne, dzikie punkty, z fantastycznymi widokami, ale cóż, może następnym razem ;)

punkt widokowy ścieżka
 Navagio Beach Bay

Banana Beach

Przypomnijcie sobie jedną z ładniejszych plaż nad polskim morzem - tak właśnie mniej więcej wygląda Banana Beach. Różni się jedynie parasolami (tutaj są strzechowe) i oczywiście, temperaturą morza.
To jedna z tych reprezentacyjnych plaż na Zakynthos, a co za tym idzie, musicie się liczyć z widokiem tłumów. Na miejscu w sezonie możecie skorzystać z multum atrakcji - od kitesurfingu po "przejażdżkę" na bananie.
No, chyba, że odwiedzicie to miejsce na początku października, jak my. W takim przypadku będziecie niemal samotni. Nie wiem, jak Was, ale mnie wyludniona plaża kręci najbardziej...

Banana Beach

Pogoda we wrześniu / październiku

Jeśli zdecydujecie się na wyjazd na Zakynthos w sezonie to wiadomo - upały gwarantowane, A co jeśli na urlop możecie liczyć dopiero jesienią?

Zakynthos powitało nas ogromną burzą, ulewą i trzykrotnym (!) podejściem do lądowania. Padało aż do południa następnego dnia. Nasze nastroje na początku pobytu nie były więc specjalnie wakacyjne. Ale! Później wyszło słońce. I zostało już do końca tygodnia. Temperatura sięgała 25-30 stopni, więc amatorzy plażowania nie byli zawiedzeni. Jeśli chodzi o temperaturę wody to nie jestem w stanie podać konkretów, ale wierzcie mi, była ciepła. Mówi to osoba, która z reguły zanurza w morzu najwyżej jeden palec u nogi i ucieka w popłochu (bo przecież jest cholerrrnie zimnoooo!!!). Morze Jońskie o tej porze roku ma naprawdę przyjemną temperaturę. Zanurzyłam się cała, serio.

Zakynthos

Patronem wpisu jest Rainbow, z którym śmiało możecie ruszać na swoje greckie wakacje. Wiem, bo sama to sprawdziłam.

Jeśli macie swoje wspomnienia z greckich kierunków, zostawcie ślad w komentarzu, chętnie poczytam - i pewnie nie tylko ja.

Spłodziła: Baba druga