Dziurka od klucza Warszawa
Być czy bywać

Makaron w Dziurce od Klucza

W Dziurce Od Klucza zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Tak, wierzę w takie rzeczy, a już szczególnie w miłość do miejsca, które tak ładnie wygląda i kucharza, który tak dobrze karmi. Odkryłam dziurkę zupełnie przypadkiem i od razu zaczarowała mnie swoim magicznym  klimatem. Można się tam poczuć trochę jak w babcinej kuchni, wszędzie pełno ziół, przypraw i skrzynek z warzywami i owocami. Siedząc tam miałam wrażenie, że zaraz przyjdzie kucharz i wyciągnie pomidory ze skrzynki, która leżała na podłodze tuż obok mnie, żeby mi przyrządzić bruschettę. No i te magiczne kluczyki, których tu wszędzie pełno. Nawet na drzewie przed wejściem do lokalu.

Jest tu dosłownie kilka niewielkich stoliczków, a przy każdym siedzą goście, lub leży karteczka z rezerwacją. Cudem udało nam się znaleźć wolne miejsce (wolne tylko na 1h, ale to wystarczyło, żeby coś przekąsić).

dziurka od klucza Radna
klucze
ładne ramki
śpij w kuchni
zioła
dziurka od klucza na Radnej

Wystrój bardzo klimatyczny i kuchnia nie zawodzi. Wszystko tam jest świeże i aromatyczne, a na dodatek prawdziwa włoska kawa. Specjalnością lokalu są makarony, które przyrządza się na miejscu. Codziennie zastaniemy tam nowe menu przystosowane do sezonu, a składniki dań dobrane nieprzypadkowo, od sprawdzonych dostawców. Ceny też w miarę do przeżycia ;) Bardzo mi się spodobało, że na każdym stoliku była doniczka z bazylią (co prawda nie w takiej ilości, jak w Vapiano) i miseczka z parmezanem - to dwa dodatki do dań, które stosuję kompletnie bez umiaru.

dziurka od klucza
bazylia
kawa w dziurce od klucza

Na pierwszy ogień wybrałam gnocchi (dla mniej zorientowanych, to takie delikatne, wyjątkowo smaczne, włoskie kluseczki). Jestem przeciwniczką umieszczania w sieci mało apetycznych zdjęć, ale próbowałam na różne sposoby i niestety danie nie jest zbyt fotogeniczne. Można jednak napisać śmiało – szkoda, że Państwo tego nie czują. Szałowe, pyszne, delikatne, dobrze doprawione, dosłownie rozpływały się w ustach. Pierworodny, jako że nie jest zbyt dużo jedzący, wybrał bruschettę – kucharz bez problemu uwzględnił jego kulinarne antypatie ...

gnocchi
bruschetta

Jak widać na zdjęciu pierworodny zadowolony, a jemu trudno dogodzić.

pierworodny

Wrócę tam na pewno, bo uwielbiam knajpki na Powiślu. A Ty lubisz tamtejsze okolice, znasz jakieś miejsce godne polecenia?

Spłodziła: Baba jedna