Krakowski Kazimierz – sztuka i trunki
Być czy bywać

Krakowski Kazimierz – sztuka i trunki

Tłum trzeźwych turystów w południe i drugie tyle samo w nocy, z tą różnicą, że już nietrzeźwych. Tak wygląda krakowski Kazimierz.

Gdyby przerzedzić ich i zostawić 10% to by było idealnie ale nie wszystko musi być idealne. Kazimierz taki nie jest, ale i tak zachwyca. Mam pewną kłopotliwą przypadłość, która polega na tym, że obiecuję sobie wrócić do miejsca, które mi się spodoba. Tym sposobem mam już całkiem niezłą kolekcję takich perełek i ciągle czuję niedosyt. Krakowski Kazimierz to jedno z tych miejsc do którego faktycznie wracam - jak bumerang. Oczywiście Wawel, Bramę Floriańską, kościół Maricki trzeba zaliczyć, ale z reguły mamy to z głowy już na początku edukacji szkolej i niech tak zostanie – tam nic się nie zmienia. Co innego Kazimierz, tam się zmienia niemal wszystko. Bywam tam od czasu do czasu i za każdym razem odkrywam coś nowego. Inne smaki, inne zapachy i zupełnie inny Kazimierz, zapełniony zupełnie innymi ludźmi. Są tam miejsca, które odwiedzam za każdym razem i one również za każdym razem są inne.

Poranny Kazimierz jest senny i leniwy, najbardziej dynamicznym miejscem wydaje się tu być targowisko przy pl. Nowym. Warto tam zajrzeć w niedzielę, pogrzebać w starociach i odwiedzić stoiska krakowskich artystów. W tygodniu najlepiej udać się na ul.Józefa. Nigdy wcześnie rano – artyści nie lubią wstawać o świcie co i ja popieram :) A artystów tu całe mnóstwo, mniejszego i większego formatu. Zaopatrzycie się tu zarówno w niepowtarzalną biżuterię, designerskie szmatki jak i sztukę użytkową. Ja nieomieszkałam zaopatrzyć się biżuterię ale o tym wspomnę innym razem.

Wieczorno – nocny Kazimierz to już zupełnie inne miejsce. Tu kwitnie życie towarzyskie pełną gębą. Gdyby założyć, że chcemy obejść wszystkie puby i w każdym wypić kawę lub drinka to do zamknięcia nie zdążymy a nawet gdyby, to w pierwszym przypadku dostaniemy drgawek a w drugim, mówiąc kurtuazyjnie, torsji. A puby i kawiarenki są tu wyjątkowo urokliwe, ukwiecone i zachęcające. Nocne życie Krakowa przeniosło się kilka a może kilkanście lat temu na Kazimierz. Tu warto bywać, co w moim przypadku nie jest atutem tego miejsca, tłoczno tu i hałaśliwie. Jednak nieodparty czar starych podwórek, które teraz pełne kwiatów goszczą zarówno turystów jak i rodowitych krakowiaków jest silniejszy. Warto, a nawet trzeba to zobaczyć, szczególnie w czasie Festiwalu Kultury Żydowskiej. To czas, kiedy znikają tu wszystkie podziały, nie ma znaczenia narodowość, wyznanie i kolor skóry. Kazimierz przepełnia muzyka, taniec i śpiew.
Tutaj więcej o festiwalu.

P.S. Na fotce nr 6 Kiosk z Palarnią - zdjęcie znalazło się tutaj nieprzypadkowo, choć wygląda zupełnie zwyczajnie, wymaga dodatkowego opisu.

Właściciel kiosku w którym możemy kupić gazetę i papierosy wpadł na osobliwy pomysł. Wstawił automat z kawą i udostępnił dodatkowe pomieszczenie gdzie można zapalić. Przechodząc wyobraziłam sobie, że Jarmusch mógłby tu nakręcić jeden z epizodów swojej mistrzowskiej kreacji Kawa i Papierosy.

P.S. 1 Dziękuję pewnym dwóm babom, które ze mną spędziły intensywny weekend w Krakowie i podzieliły się niektórymi ujęciami, których nie zdążyłam uchwycić.

Spłodziła: Baba jedna