Kongres i Targi Kosmetyczne LNE&spa
Być czy bywać

Kongres i Targi Kosmetyczne LNE&spa, kilka wspomnień i przemyśleń

Koniec jesieni to zawsze sezon eventowy. Spotkania, imprezy, targi, konferencje i inne cuda. Jeszcze dobrze nie ochłonęłam po Międzynarodowym Kongresie i Targach kosmetycznych LNE&spa, a już jutro konferencja Marketing Progress, co więcej w międzyczasie trzeba się spakować na Blog Forum Gdańsk. Nie ma co narzekać, trzeba korzystać – ale w sumie miało być o targach LNE&spa. Trudno pisać o imprezie, którą się zna od lat i odwiedza dwa razy w roku. Jednak teraz jest szczególna okazja – dostałyśmy propozycję patronatu nad tym wielkim wydarzeniem, co jest dla nas wielkim zaszczytem, zatem motywacja do skrobnięcia kilku słów jest duża :)

 

Pamiętam swoje pierwsze targi kosmetyczne, ten błysk w oku kiedy zobaczyłam TE WSZYSTKIE kosmetyki w jednym miejscu. To był mój pierwszy raz na targach i pierwszy raz w stolicy. Pamiętam jaka byłam zafascynowana rytuałem aromatoterapeutycznym Dr Beta, który uzależnił mnie od olejków eterycznych (z uzależnienia do dziś się nie wyleczyłam). Pamiętam jak z dumą odpowiadałam na pytanie.
- Czy jest pani kosmetyczką, czy detalistką?
- Jestem uczennicą szkoły kosmetycznej :)
Pamiętam te wszystkie urządzenia, które jak mi się wtedy wydawało działały pod wpływem jakichś bliżej niezidentyfikowanych sił magicznych ...

 

Potem branżę kosmetyczną zaczęłam traktować trochę inaczej, nawet był taki moment, że się trochę tego wstydziłam – wydawało mi się to takie płytkie i proste. Skończyłam studia (humanistyczne – zero wspólnego z kosmetyką), pobawiłam się trochę w dziennikarstwo, trochę w szkołę. Może już nie zajmuje się czynnie zabiegami, ale nadal jestem silnie związana zawodowo z kosmetyką i bardzo się z tego cieszę. To taka baaaardzo kobieca branża.

Kongres i Targi Kosmetyczne LNE&spa

Minęło już ponad dziesięć lat, a ja nadal cieszę się jadąc na imprezę targową. Zapewne Cię nie zaskoczę stwierdzeniem, że kiedyś to było inaczej. O zakupach przez internet można było pomarzyć, w zasadzie to nawet nikt nie marzył, bo nawet nam to do głowy nie przyszło. Firmy rzadko miały przedstawicieli handlowych. Zatem jeśli ktoś chciał się zaopatrzyć w profesjonalne kosmetyki musiał udać się do hurtowni, wylegitymować się dyplomem szkoły kosmetycznej i dopiero mógł zrobić zakupy. Co innego targi, to było wielkie wydarzenie – tam można było wszystko zastać w jednym miejscu. To było dopiero coś. Dziś to wygląda zupełnie inaczej (co pewnie też Cię nie zaskoczyło). Dobra nabywamy różnymi kanałami sprzedażowymi – nawet nie musimy ruszać się z domu. To jest na pewno wygodniejsze i sama wolę ruszyć się z domu bardziej w celach rekreacyjnych, niż zakupowych. Jednak targi, to targi. Tutaj spotkasz znajome twarze, posłuchasz o nowościach na rynku – a tych nowości w hermetycznym światku kosmetycznym nigdy nie brakuje. Wszystko możesz dotknąć, powąchać (ja zawsze wącham). Co więcej posłuchasz ciekawych historii, nierzadko spotkasz na stoiskach prawdziwych pasjonatów, którzy o swojej marce mogą godzinami opowiadać. Trafisz na takie perełki jak pokaz depilacji na żywo (zgroza), oczy na plecach (jak widzisz na zdjęciu tytułowym) i masaż chustami (to dopiero widowisko). Warto zaglądać na targi – to jest nadal WIELKIE WYDARZENIE zarówno edukacyjne, jak i towarzyskie :)

Kongres i Targi Kosmetyczne LNE&spa
Kongres i Targi Kosmetyczne LNE&spa
Kongres i Targi Kosmetyczne LNE&spa
Kongres i Targi Kosmetyczne LNE&spa
Kongres i Targi Kosmetyczne LNE&spa
Kongres i Targi Kosmetyczne LNE&spa
Kongres i Targi Kosmetyczne LNE&spa
Kongres i Targi Kosmetyczne LNE&spa
Kongres i Targi Kosmetyczne LNE&spa
Spłodziła: Baba jedna