Studnia w Kazimierzu Dolnym
Być czy bywać

Kazimierz Dolny - turystyczny McDoland's czy perełka polskiej architektury?

W Kazimierzu Dolnym szukałam spokoju, powiewu historii, nowych smaków i zapachów. Trafiłam na masę turystów, niezliczoną ilość galerii i przedziwną ale bardzo ekscytującą atmosferę.

Dla Dolnoślązaków wycieczka do Kazimierza Dolnego, to spore wyzwanie (około 400km.). Wśród moich znajomych panuje opinia, ze to piękne miasto ale mało kto w nim był. Ja w tym roku zaplanowałam wakacyjną podróż na wschód Polski. Przygodę zaczęliśmy w Kazimierzu Dolnym, potem odwiedziliśmy Nałęczów, Lublin (byłam raz w Lublinie i obiecałam sobie, że tam wrócę) a skończyliśmy na Mazurach, na które wracamy regularnie od czterech lat. Opisując postanowiłam,  w miarę możliwości trzymać się chronologii, dlatego konsekwentnie zaczynam od Kazimierza.

Przewodnik turystyczny, który nabyłam w dniu przyjazdu zachęca: *Kazimierz to kolory i kształty, dźwięki, zapachy i smaki. Nasze zmysły, uśpione przez współczesną cywilizację, budzą się w tym małym miasteczku i zaczynają przekazywać nam dawno zapomniane, a tak upragnione naturalne bodźce, o których istnieniu prawie nie pamiętamy. Wreszcie mamy czas, patrzymy, czujemy, słuchamy. Nie trzeba się spieszyć, wszędzie jest blisko.
*Mezer – Sobotkowska K., Sobotkowski Z. Kazimierz Dolny przewodnik turystyczny,
Warszawa 2012

Może coś w tym jest, faktycznie tam wszędzie jest blisko, dlatego w pierwszym dniu wydawało nam się, że już wszystko zobaczyliśmy i zaczęliśmy się zastanawiać, co będziemy robić przez kolejne cztery dni. I tu pełne zaskoczenie. Żeby odkryć prawdziwy Kazimierz trzeba zanurzyć się w głąb małych i wyjątkowo urokliwych uliczek, dotrzeć do wąwozów i przejść się brzegiem Wisły, a na to potrzeba trochę czasu. Po obowiązkowym spacerze po rynku, pełnym drewnianych domów,  murowanych renesansowych kamienic i rozwrzeszczanych turystów, warto wspiąć się na wierzchołek Góry Trzech Krzyży (która w żadnym wypadku nie ma nic wspólnego z warszawskim Placem Trzech krzyży ;). Po drodze miniemy zamek i wieżę widokową – mogę sobie tylko wyobrazić jaki widok można z niej zobaczyć, bo niestety obecnie i zamek i wieża są w remoncie. Ale jeśli zaufam przewodnikom, to stwierdzę, że najpiękniejszą panoramę Kazimierza Dolnego mam zaliczoną. To ta, którą możemy zobaczyć z Góry Trzech Krzyży. Co do pochodzenia nazwy tego wzgórza źródła nie są zgodne. Istnieją przypuszczenia, że to średniowieczne miejsce kultu (odkryto tu kurhan i ludzkie kości). Niektórzy twierdzą, że pierwszy krzyż stanął tu na pamiątkę męczeńskiej śmierci sióstr Norbertanek w XIII w. a inni, że krzyże ustawiono w czasie epidemii cholery na początku XVIII w.. Oficjalnie nazwa Góra Trzech Krzyży pojawia się w księgach miejskich już w 1577r. Bez względu na pochodzenie nazwy, warto to miejsce odwiedzić i obejrzeć przepiękną panoramę miasta. Tak samo, jak nie można nie wybrać się na drugi brzeg Wisły, do pobliskiego Janowca. Zamek doskonale widać w trakcie turystycznego rejsu, który możemy odbyć min. rekonstrukcją statku wikingów ale lepiej skorzystać z przeprawy promowej, przejść się kawałek i odwiedzić zamek. Ponoć w czasach, kiedy mieszkali tu możnowładcy, miał 98 pokoi i kilka wielkich sal. Dzisiaj możemy przespacerować się po dziedzińcu, krużgankach i obejrzeć tylko jego ruiny. Warto również zajrzeć do otaczającego go parku, w którym znajduje się kompletnie urządzony dworek (pisząc kompletnie mam na myśli nocnik, którego nie zabrakło przy łóżku ;) oraz stary spichlerz, w którym można obejrzeć wystawę etnograficzną.

Korzystając z porady miejscowych, po obejrzeniu zamku, dworu i wszystkich tam innych, poszliśmy do leśnej knajpki na obiad. Nie ukrywam, że w połowie drogi pomiędzy krzakami, zwątpiłam czy cokolwiek tam jest, ale nie dałam za wygraną i dotarliśmy. Urokliwe miejsce w lesie o nazwie MANES, cokolwiek by to miało znaczyć. Jedzenie nie najgorsze i klimat niepowtarzalny. A zostając przy temacie kulinarnym, to nie omieszkam wspomnieć o jeszcze jednym miejscu, które powinno przypaść do gustu kawoszom i łasuchom. Niestety należę do jednych i drugich. Cafe Faktoria w Kazimierzu albo inaczej Manufaktura Czekolady. Kilkadziesiąt gatunków kaw, parzonych na niezliczoną ilość sposobów, trochę mniej ale równie imponująco dużo rodzajów pitnych czekolad. A czekolady wyjątkowe, nie mleczny roztwór przypominający kakao, nie gęsty czekoladowy budyń tylko prawdziwa czekolada – taka przypominająca konsystencją polewę. A do tego ciasta i torty – nie mogę za długo o tym pisać, bo mam ślinotok.

Nie chcąc przynudzać za długo, postanowiłam relację z Kazimierza podzielić na trzy części. Jeśli dobrnęłaś do końca, to masz zaliczoną pierwszą. Kolejne dwa wpisy będą o tym jak przetrwaliśmy deszczonudę i zobaczyliśmy żydowski Kazimierz.

Rynek w Kazimierzu Dolnym
Rynek w Kazimierzu Dolnym
Rynek w Kazimierzu Dolnym
Kogut pod słynną piekarnią Sarzyńskich
Droga na Górę Trzech Krzyży
Zamek w Kazimierzu Dolnym
Góra Trzech Krzyży
Góra Trzech Krzyży
Widok z Góry Trzech Krzyży
Widok z Góry Trzech Krzyży
Zamek w Janowcu
Zamek w Janowcu
Zamek w Janowcu
Zamek w Janowcu
Dworek w Janowcu
Spichlerz w Janowcu
Dróżka do leśnej knajpki w Janowcu
MANES
Najsłodsza kawiarnia w Kazimierzu Dolnym
Spłodziła: Baba jedna