Być czy bywać

Jarmark św. Dominika – rupiecie, antyki, oscypki i design

Jarmark Dominikański to impreza znana i tłumnie odwiedzana od lat. Jedziemy tu zwykle z założeniem, że zobaczymy tu prawdziwych rzemieślników zawodów wszelakich, lokalnych artystów i regionalne pyszności. I tak i nie. To wszystko zależy ile mamy czasu i czy się nie zrazimy trafiając na ulicę handlową. Przez ulicę typowo handlową rozumiem ulicę na której można spotkać panią krojącą kapustę i zachwalającą niezwykłe właściwości noża, pana myjącego szybę niespotykaną rękawicą z mikrofibry oraz stoisko z majtkami po 5zł. A takich straganów jest tu wiele. Wystarczy jednak skręcić w ul. Św Ducha i trafimy do zagłębia designerów, artystów i rzemieślników. Tego właśnie szukałam na jarmarku. Na św. Ducha znajduje się również DUSZEK – klimatyczna spelunka, ochoczo polecana przez miejscowych. Ja również dołączam się do polecających. Pyszna, prosta strawa w dobrej cenie, 30 gatunków piwa z Ukrainy, Czech i Polski oraz bardzo swojski klimat. Niestety jeść trzeba na dworze ponieważ, jak to w spelunkach, panuje tu osobliwy zapach piwa i psiej sierści z domieszką starego dymu. Lokal proponuje zarówno strawę dla ciała jak i dla ducha. Około dwudziestej (w czasie, kiedy handlarze zaczynają składać swoje stragany) przychodzą tu muzycy (pianista i skrzypek) i zaczynają grać muzykę raczej osobliwą jak na takie miejsce. Miejsce dziwne ale zdecydowanie warte odwiedzenia.

Nie warto natomiast odwiedzać restauracji TEKSTYLIA przy ul.Szerokiej. Dostałam tu najgorszą jajecznicę jaką w życiu jadłam. Nie jestem ekspertem kulinarnym ale kiedyś ktoś, kto za takiego się uważał powiedział, że dobrego kucharza można łatwo poznać po tym, jak przyrządzi jajecznicę. Bez względu na to, czy to prawda, czy nie, jajecznica kompletnie nie nadawała się do zjedzenia. Restaurację polecają celebryci, podpisując się na jej ścianach a z jajecznicy lipa.

Wracając do samego jarmarku, to trzeba przyznać, że znalazłam tu wyjątkowo dużo oryginalnej biżuterii i to pierwszy powód do satysfakcji. Drugi to wystawa wyrózńionych prac dyplomowych Akademii Sztuk Pięknych.



P.S. Babo Druga zakupiłam Korboce (góralski przysmak nad Bałtykiem) zarówno w wersji wędzonej jak i niewędzonej. Pyszne - ale zdecydowanie wolę te nieuwędzone. Wędzone za długo się żują ;)

Spłodziła: Baba jedna