Być czy bywać

Galindia - historia czy legenda?

Tak się rozmarzyłam i roztęskniłam myśląc o wakacjach, że postanowiłam wrzucić jeszcze jedno letnie wspomnienie. Może nie najlepszy weekend, może mało udany poniedziałek a może chęć pochwalenia się moim kolejnym ulubionym miejscem. Wszystko jedno, bazgram i tym wpisem ostatecznie kończę moje wakacyjne opowieści (oczywiście w tym sezonie).

Galindia, bo o niej rzecz, to jak piszą mądrzejsi w Wikipedii, jedna z krain leżących w południowej części Prus, zamieszkana przez plemię Galindów, przetrzebione w walkach z Polakami tak bardzo, że w czasie podboju krzyżackiego była prawie bezludna, a resztki Galindów zostały zasymilowane przez Mazurów. Zagłada Galindii nastąpiła po najeździe Polaków i Jaćwingów. Ci ostatni najechali Galindię dowiedziawszy się o spustoszeniu jej przez wojska polskie, zagarnęli ocalały dobytek, konie, bydło, zabili starców, biorąc do niewoli kobiety i dzieci. Nazwa Galindii pochodzi od słowa galas – kraj na końcu świata, a to, jak się można spodziewać wynika z jej położenia. Poza jej granicą kończyły się Prusy. 

Współczesna Galindia leży w centrum Puszczy Piskiej u ujścia Krutyni do Jeziora Bełdany, to jeden z najpiękniejszych zakątków Mazur. Swoisty skansen związany z kulturą Galindów. I tu mam pewne wątpliwości czy więcej tu historycznych nawiązań, czy luźnych interpretacji mitów i legend związanych z Galindami. A zresztą, co za różnica. Warto tu przyjechać, miło spędzić czas w lekko tajemniczym i baśniowym klimacie.

Na stronie tego przybytku czytamy, że okolice Iznoty (tak się nazywa miejscowość, przy której znajdziemy gród) od V wieku p.n.e. do XIII zamieszkiwały plemiona Galindów, o których pisali kronikarze rzymscy m.in. Tacyt i Ptolemeusz. Przebiegał tędy SZLAK BURSZTYNOWY, którym przewożono na południe i zachód niezwykle cenny bursztyn (tegoż się można było spodziewać, skoro szlak bursztynowy). Aby to upamiętnić, w podziemiach hotelu, który znajduje się na terenie baśniowego lasu, stworzono swoistą Bursztynową Komnatę.

A w lesie zza drzew, zza krzaków, zza szuwar, czają się ...

Spłodziła: Baba jedna