Być czy bywać

Dragon - obiad po poznańsku

Powoli wracam do rzeczywistości po weekendowym pobycie w pałacu, ale o tym w kolejnym wpisie, teraz zaległa notka na temat osobliwego lokalu w Poznaniu. Dragon – to połączenie pubu, restauracji i domu kultury. Można tu wyskoczyć na piwko, zjeść dobry obiad, twórczo popracować lub posłuchać koncertu. My tym razem szukałyśmy miejsca gdzie można dobrze zjeść. Bliska okolica poznańskiego rynku, z zewnątrz lokalu wisi obiecująca karta dań, zatem wchodzimy. Patrzymy a tu niewielkie pomieszczenie sugerujące wystrojem najzwyczajniejszy pub. Gdyby nie nasz poznański towarzysz pewnie rozczarowane wyszłybyśmy a tak trafiłyśmy do TOALETY. Ten pomysł wydał nam się trochę nie na miejscu ale cóż. Okazało się, że przejście "zimowe" do restauracji prowadzi właśnie przez ten przybytek.

Za toaletą schody, wchodzimy na pierwsze piętro. Po lewej niewielkie pomieszczenie z trzema stoliczkami nakrytymi obrusami, po prawej kolejny bar tylko trochę mniejszy. Usadowiliśmy się przy stoliczku. Ja jednak nie odpuściłam i poszłam na "zwiady". Piętro wyżej również dwa pomieszczenia, z tą różnicą, że w obu są stoliczki. Idę piętro wyżej ... nie wpuścili mnie – kuchnia. Przy wyjściu okazało się, że jest jeszcze piwnica o wdzięcznej nazwie Mordor. Wracając do "pokoiku", w którym się rozgościliśmy. Bardzo surowe wnętrze na środku wisi tablica z menu (w każdym restauracyjnym pomieszczeniu wisi taka sama). Karta zawiera kilkanaście propozycji, z jednej strony jest ich w sam raz ale brzmią tak obiecująco, że trudno się zdecydować.

Jesteśmy na tyle głodne, że jakoś radzimy sobie z zadaniem. Ja wybieram makaron z pesto buraczanym (na szczęście zabrakło koziego sera, który jest dodatkiem a za którym nie przepadam, dlatego zastąpiono go parmezanem), Pawelcowa wybiera łososia na tostach, nasz towarzysz decyduje się na danie mięsne. Czekamy trochę za długo (około 45 minut), ale warto było. Absolutnie wszystkie dania są pyszne, do tego płacimy bardzo przyzwoity rachunek. Dragon będzie już zawsze obowiązkowym punktem pobytu w Poznaniu.

Spłodziła: Baba jedna