Być czy bywać

Buddha - kulinarna wycieczka do Bollywood

Prawdziwa uczta dla wielbicieli orientalnej kuchni. Znajdziemy tu klasyczne dania indyjskie, tajskie i chińskie. Restauracja urządzona w baśniowym klimacie, do stołu podaje przystojny Hindus, a potrawy smaczne i sycące. Szczególnie polecamy kawałki białego sera w sosie z orzechów nerkowca. Tak w skrócie opisałam to miejsce do najnowszego wydania Filiżanki Smaków (dla przypomnienia w cyklu Baby z Filiżanką).

W odpowiedzi na zarzuty jednej z naszych warszawskich czytelniczek, że blog jest za bardzo wrocławski postanowiłam trochę więcej opisywać miejsc z całej Polski. Tym sposobem znalazły się tu ostatnio dwie poznańskie knajpki, a teraz dołącza trzecia warszawska. Oczywiście wrocławskie miejsca nadal będą w większości, ale już nie tak przeważającej.

A teraz wracam do Buddhy. To miejsce, które może budzić bardzo mieszane odczucia, ja je uwielbiam, ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy będzie się dobrze czuł w takiej estetyce. Wystój przypomina wnętrza znane z filmów Bollywood (tak to trochę na wyrost opisuję, bo widziałam tylko jeden taki film i to nie do końca, bo trwał trzy godziny i wszyscy mężczyźni w nim ciągle płakali, że ich ojciec nie kocha, trochę nie na moje nerwy). Klimat restauracji jest bardzo baśniowy, lubię go bo myślami przenosi mnie do innego świata. Muzyka oczywiście też rodem z Bollywood ale tu jak najbardziej pasuje. Przystojni Hindusi nadają szczególnego klimatu temu miejscu, jest bardziej autentyczny. Tak swoją drogą, to ostatnio pierwszy mąż włączył taki archaiczny przedmiot zwany telewizorem i moim oczom ukazała się Ewa Drzyzga prowadząca Rozmowy w Toku (miałaś pojęcie, że ten program jest nadal emitowany – ja przeżyłam szok). W programie, jednym z gości był właśnie kelner z Buddhy ze swoim popisowym numerem tanecznym i opowieścią o wybranej przez matkę żonie. Prawdziwy Hindus, jak nic ;) Zwróć koniecznie uwagę na drzwi od toalety, naprawdę urocze.

Jedzenie w tym przybytku też jest bardzo specyficzne, jeśli nie lubisz mocno przyprawianych potraw, to nie będzie Ci smakować. Ja uwielbiam aromatyczne dania serwowane przez Buddhę. Na pewno niekwestionowanym hitem jest tradycyjny napój Mango Lassi – to taki jogurt pitny o smaku mango – przepyszny, jedyna moja uwaga, to mógłby być podany w trochę ładniejszych szklaneczkach. Drugim moim ulubionym daniem jest Dum ka Paneer, to kawałki białego sera w sosie z orzechów nerkowca. Pyszne, bardzo syte i ładnie podane. Dania główne podawane są w metalowych misach, które dłużej trzymają ciepło. Do tego dostajemy talerz, na który nakładamy porcję. Dzięki takiemu rozwiązaniu, jeśli jesteśmy w grupie możemy popróbować różnych dań. Przy "mniejszym głodzie" polecam wziąć jedną potrawę na dwie osoby, bo są naprawdę bardzo syte. Do dania głównego możemy wybierać dowolnie dodatki, ja szczególnie polecam specyficzne, miękkie placki z przyprawami. Jadłam z czosnkiem i kolendrą i w sumie sama nie wiem, które lepsze. Restaurację Buddha znajdziesz przy ul. Nowy Świat 23 w Warszawie. Jeśli lubisz taką kuchnię, to polecam również Mandalę przy ul. Emilii Plater 9/11, trochę bardziej surowy klimat, jedzenie równie pyszne i minimalnie tańsze.

Spłodziła: Baba jedna