Lato nam zaczyna deptać po piętach z całym inwentarzem pozytywów i niestety negatywów. Klasycznie, jak co roku - tydzień piękny, żar leje się z nieba ...
O krakowskim Kazimierzu nie będę się już rozpisywała, całą swoją nieprzerwanie trwającą miłość wyznałam w jednym z pierwszych postów na tym blogu i zdania póki co nie zmieniłam.
Zasmakowałam ich w jednym z multi foodów i stwierdziliśmy z mężem że trzeba spróbować odtworzyć to danie w domowych warunkach.
No dzie ja się pytam ... a wszędzie, zatem nie ma co się zastanawiać i drążyć temat.
Wyobraź sobie leniwy koniec weekendu majowego i Poznań zalany wczesnopopołudniowym słońcem. Idealny moment na coś pysznego, koniecznie w pięknym otoczeniu. I tak oto niemal potknęliśmy się o Ławkę :)
Tradycyjna żydowska kuchnia z polskimi akcentami, klimatyczne wnętrze i nastrojowa muzyka – to największe atuty restauracji Sarah we Wrocławiu przy ul. Włodkowica. Na tym by wypadało skończyć i zaprosić do odwiedzin. Ale to trochę nie w moim stylu, zatem pozwolę sobie na kilka zdań komentarza.
Niedawno rozpoczęłyśmy wiosenne testy kosmetyczne, zatem najwyższy czas na rezultaty. Na pierwszy ogień idzie serum nawilżające Mabelle.
Widzę, że coś nie bardzo interesuje was moja propaganda związana z muzeami, ale nie mogę się powstrzymać i zaserwuję wam jeszcze jeden post. Za to mogę obiecać, że na jakiś czas dam sobie spokój i nie będę męczyła.